Wędrując szlakami długodystansowymi wiele razy słyszałam od spotkanych wędrowców wyznających ideę fast & light, że dla nich niemożliwe jest biwakowanie w dobrych miejscach - szukanie odpowiedniego miejsca jest dla "mięczaków", a prawdziwi twardziele rozbijają się tam gdzie ich noc zastanie - a jakoś tak się dzieje, że zastaje ich zawsze w najgorszych, najmniej płaskich, najbardziej zawilgoconych i najbardziej wietrznych miejscach.
Zastanowiło mnie to. Ja również często chodzę do zmierzchu, a jakoś rzadko mam ten kłopot... Może jest to więc sprawa umiejętności dostrzeżenia w otaczającym krajobrazie dobrego miejsca na nocleg?
Co to jest dobry biwak?
Zdjęcie powyżej przedstawia mój najlepszy z najlepszych biwaków. Rzadko spędzam więcej niż jedną noc w jednym miejscu, wtedy tak jednak było. Po tym jak zdobyłam szczyt Mount Katahdin i zakończyłam przejście Appalachian Trail, poszukiwałam właśnie idealnego biwaku, miejsca o dobrych walorach krajobrazowych, nad jeziorem w którym mogłabym się kąpać i z którego czerpałabym wodę, miejsca zacisznego, schowanego przed ludzkim wzrokiem, osłaniającego od niepogody, ciepłego i suchego. To był idealny biwak.
Rzadko trafiają się aż tak dobre miejscówki, większość jest jednak zupełnie zadowalająca. Przez dobry biwak rozumiem miejsce, w którym łatwo rozbić namiot, które jest płaskie i osłonięte przed wiatrem, w którym nie nawiedzi mnie żaden człowiek ani dzikie zwierzę, w którym nie utonę w kondensacji, a najlepiej w ogóle jej uniknę.
Niestety walor krajobrazowy rzadko chodzi w parze z resztą. Zanim zaczniemy poszukiwania musimy się zastanowić na czym nam najbardziej zależy, bo prawa natury są niestety takie, że miejsca najpiękniejsze rzadko są miejscami, w których dobrze się śpi.
Poniższe zdjęcie przedstawia jeden z moich najładniejszych biwaków, bardzo kiepski jeśli chodzi o ochronę przed warunkami atmosferycznymi.
Biwakować czy nie?
Zacznijmy od tego, że najwygodniej jest... nie biwakować. Najprzyjemniejszymi miejscami do noclegu na łonie natury są stałe konstrukcje stworzone dla wygody turystów - wiaty. Pod wiatą schowamy się przed deszczem, dzięki znakomitej wentylacji unikniemy kondensacji, będziemy mieć masę przestrzeni i nie stracimy czasu i energii na rozbijanie namiotu.
Jeżeli jednak chcemy być bliżej natury lub żadnej wiaty nie ma w pobliżu, jesteśmy skazani na spędzenie nocy pod namiotem.
Czy i jak planować biwak
Znam osoby, które planując trekking spędzą wiele godzić ślęcząc nad mapami, planując dzienne dystanse i potencjalne miejsca biwakowe. O ile ma to sens na kilkudniowej wycieczce, na której chcemy jak najlepiej spędzić czas, na dłuższą metę nie sprawdzi się, bo rzeczywistość szybko zacznie odbiegać od tego, co sobie planowaliśmy. Stracimy też niepotrzebnie czas.
Dobrze jest jednak rzucić okiem na mapę i przyjrzeć się choćby pobieżnie odcinkowi, jaki mamy przejść w ciągu następnego dnia. Zobaczymy czy będziemy poruszać się w łatwym terenie z mnóstwem dogodnych biwaków czy też może czeka nas marsz skalistą granią, sprawdzimy jak wygląda sytuacja z wodą. Na tym etapie możemy określić gdzie mniej więcej planujemy dojść.
Dogodne miejsce biwakowe pomoże nam znaleźć mapa i umiejętność jej czytania. Zauważymy, że w miejscach gdzie poziomice rozmieszczone są rzadziej teren jest bardziej płaski, że zaznaczono kaniony i urwiska, a nawet skupiska głazów. Znajdziemy też wodę.
Jeśli nic nie zwiastuje tragedii, za szukanie miejsca pod namiot zabierzmy się pół godziny przed planowanym zakończeniem wędrówki. W tym czasie zorientujemy się już, gdzie wylądujemy na noc, a zapas czasu pozwoli na elastyczność w wyborze miejsca. Przyjrzyjmy się czy poruszamy się w terenie, gdzie mnóstwo dogodnych zakątków, czy też wędrujemy stromym stokiem, kamienistym kanionem czy przez bagno. W takim razie przyspieszmy tempo i szykujmy się na wędrówkę z czołówką.
Maszerując rozglądajmy się wokół - zwróćmy uwagę na układ terenu, rodzaj lasu i podłoża. Nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji noclegowej z reguły jest wyjście. Szukajmy kawałka miejsca w kosodrzewinie, na stromym stoku małego wypłaszczenia przy drzewie od strony szczytu, nad rzeką wyższego brzegu, na bagnach jakiegoś wzniesienia, na grani dużego głazu, za którym schowamy namiot.
A teraz przyjrzyjmy się poszczególnym aspektom poszukiwań bardziej szczegółowo.
Ochrona przed wiatrem
Doskonałe pod względem widokowym biwaki w otwartym terenie, np. na górskim grzbiecie powyżej górnej granicy lasu mogą się okazać gwarancją nieprzespanej nocy. To tam wiatr hula najbardziej, uniemożliwiając nam sen łopotaniem tropiku, jeżeli w ogóle namiot będzie stał.
Eksponowane miejsca narażą nas też na niebezpieczeństwo w czasie burzy.
Z konieczności biwakując w tego rodzaju terenie szukajmy zacisznych miejsc - za kępą kosodrzewiny, za większą skałą, po zawietrznej stronie wzniesienia.
Poniżej dwa przykłady namiotów rozłożonych w odległości zaledwie kilometra od siebie. Jeden na koszmarnym wydmuchowisku, drugi osłonięty od wichru.
Ochrona przed zalaniem
Rozstawiając namiot musimy zwrócić uwagę na ukształtowanie podłoża, tak aby w czasie deszczu nie okazało się, że biwakujemy w kałuży, a do przedsionka wpływa strumień wody opadowej. To prosta sprawa, ale nie zawsze oczywista na pierwszy rzut oka. W często używanych miejscach biwakowych, gdzie jest goła ziemia, a nie ściółka, widać ślady przepływającej wody w postaci wału naniesionej przez wodę ściółki. Tak samo jest na ścieżce, która jest podejrzanie gładka i nie ma na niej liści - coś je stamtąd zabrało i na pewno była to woda.
Oprócz takich nieoczywistych miejsc są bardziej oczywiste jak obrzeża strumieni, które po deszczu wzbierają, tudzież plaża w strefie przyboju, z której nieświadomi zjawiska przypływu będziemy musieli się w trybie pilnym ewakuować.
Do najgorszych miejsc biwakowych należą koryta okresowych strumieni na pustyni. Doliny wyraźnie widoczne w terenie, pozbawione roślinności, o gładkim lub piaszczystym dnie bardzo prędko wypełniają się wodą po nawałnicy. Odległej burzy nie usłyszymy, ale woda potrafi płynąć bardzo szybko, a taki biwak może skończyć się tragicznie. Takie powodzie noszą nazwę "flash floods". Niestety na pustyni często trudno znaleźć lepsze miejsce, jednak starajmy się ich unikać.
Ochrona przed kondensacją i chłodem
Zimno i kondensacja to prawdziwy postrach biwakowiczów. Kondensacja sprawia nam najwięcej kłopotu, a chłód idzie z nią w parze.
Kondensacja to zjawisko skraplania się pary wodnej na powierzchni w wyniku jej ochładzania; pojawia się po cieplejszej stronie przegrody - w naszym przypadku na wewnętrznej stronie tropiku namiotu. Na wielkość tego zjawiska mają wpływ: wilgotność powietrza, różnica temperatury wewnątrz i na zewnątrz namiotu oraz ruch powietrza (wentylacja).
Kondensacja występuje, kiedy temperatura powietrza spadnie poniżej punktu rosy. Temperatura punktu rosy to temperatura w której powietrze jest maksymalnie nasycone parą wodną. Jeżeli temeratura powietrza spadnie nastąpi skroplenie pary wodnej.
Ciepłe powietrze we wnętrzu namiotu schładza się gwałtownie na tropiku, osadzając krople wody.
Uniknąć kondensacji lub znacznie ją zmniejszyć możemy na wiele sposobów. Najważniejszym jest wybór odpowiedniego miejsca biwakowego.
Trzymajmy się z daleka od wszelkich zbiorników wodnych, jezior i rzek oraz plaż. Dotyczy to w szczególności górskich jezior, położonych jednocześnie na dużej wysokości i w głębokich dolinach. Wygodnie jest rozbić się nad rzeką, jednak to właśnie tam będzie najzimniej i najwilgotniej.
W zagłębienia terenu spływa ciężkie zimne powietrze. Stagnujące zimne powietrze to większe szanse na skroplenie się wilgoci. Znajdujące się w obniżeniach terenu zimne zbiorniki wodne dodatkowo ochładzają powietrze, a ciepłe parują, tworząc mgły.
Drobna różnica w położeniu namiotu jest tu najistotniejsza. Nie musimy wcale rezygnować z biwaku nad jeziorem, ale nie biwakujmy tuż nad jego brzegiem, zamiast tego wybierając wysoki brzeg, najlepiej zadrzewiony. Tuż nad jeziorem będzie nawet o kilka stopni chłodniej niż głębiej w lesie na wysokim brzegu, rano zaś plażę będzie często zasnuwać gęsta, zimna mgła.
Wilgotne podłoże powinno nas od razu zniechęcać do biwakowania - wilgoć nie pochodzi tylko z powietrza ani też naszego oddechu - znajduje się także w glebie. Nie śpijmy na bagnach ani torfowiskach, przy wypływach rzek itp. Są to miejsca, w których jest najzimniej. Wystarczy wspiąć się kilka metrów wyżej żeby sytuacja zmieniła się na lepsze.
Zapobieganiu występowania kondensacji sprzyja dobra wentylacja.
Wielu początkujących turystów jest przekonanych, że namiot oprócz ochrony przed deszczem i wiatrem ma zapewnić ciepło. Tymczasem powinno być odwrotnie - żeby uniknąć kondensacji należy starać się o jak najlepszą wentylację, a więc doprowadzenie do takiego stanu, że temperatura wewnątrz namiotu jest taka sama jak na zewnątrz. Osiągnięcie takiej równowagi nie jest możliwe nawet pod tarpem, jednak im bliżej ideału tym lepiej.
Producenci zarzucają nas nowymi patentami na idealną wentylację, jednak dobra wentylacja zależy przede wszystkim od miejsca biwaku, a dopiero potem od sposobu umożliwienia przepływu powietrza. Większość reklamowanych patentów nie działa. Stosunkowo najlepszym miejscem umieszczenia wywietrzników jest szczyt namiotu, którym ulatuje ciepłe powietrze. Wentylacja na przestrzał, która jest w namiotach tunelowych nie działa poprawnie - ciepłe powietrze i tak zbiera się w górnej części namiotu, a wentylacja sprawia, że wewnątrz czujemy podmuchy wiatru. Podobnie jest w przypadku namiotów, których tropiki kończą się wysoko nad ziemią, jednak jeśli nie jest to konieczne, nie obniżajmy tropiku do samej ziemi - coś to jednak da.
Jedyny sposób na dobrą wentylację to nie zamykanie drzwi. Nie bójmy się nieproszonych gości - wystąpienie kondensacji jest o wiele bardziej prawdopodobne, a zaciągnięty tropik ma tylko funkcję psychologiczną. Jeśli tylko nie pada deszcz, otwarte drzwi zapewnią nam suchość nawet w wilgotnych warunkach.
Najlepszym sposobem zmniejszenia szansy na wystąpienie kondensacji jest rozbijanie namiotu w lesie. Wolna przestrzeń, taka jak łąka, jest naszym największym wrogiem - powietrze schładza się tu najszybciej, a zawarta w powietrzu wilgoć osadza się tu bez przeszkód w wielkich ilościach.
Nawet jeśli taka leśna polanka wydaje się doskonałym miejscem, jest płasko i dużo wolnej przestrzeni, czym prędzej wycofajmy się do lasu.
Las ma cudowne właściwości łagodzące mikroklimat, pełni rolę buforową, stanowi warstwę izolacyjną. Ciepło odbija się od gęstych koron drzew, więżą je krzaki. Nawet niewielka grupa drzew da nam osłonę i będzie odbijać ciepło, które wygenerujemy my i nagrzana w ciągu dnia ziemia.
Naturalnie las lasowi nierówny - najbardziej suche są lasy iglaste, dalej świetliste lasy liściaste. Należy unikać biwakowania w podmokłych olsach. Las deszczowy także nie jest suchy, ale zawsze będzie lepszy niż mokre pastwisko.
Las idealny - Gila National Forest, USA
Wilgotny las deszczowy - Herekino Forest, Nowa Zelandia
Ważne jest też aby niepotrzebnie nie powiększać ilości wilgoci, którą będziemy mieć w namiocie, wnosząc do niego mokre ubrania i buty, a także nie zwiększać temperatury gotując w namiocie przy całkowicie zamkniętym tropiku. Niestety w wielu przypadkach uniknięcie tego będzie niemożliwe. Mokre rzeczy możemy umieścić w foliowych workach, a gotując w czasie deszczu w namiocie starać się zachować choćby minimalną wentylację.
Lepiej w ogóle zapomnieć o czymś takim jak wieszanie mokrych rzeczy na lince u szczytu namiotu.
Jeśli kondensacja się zdarzy
Często nie sposób uniknąć kondensacji śpiąc w namiocie, szczególnie w wilgotnym klimacie, a zwłaszcza kiedy pada deszcz i musimy zamknąć drzwi.
Namiot najlepiej rozbić tak aby rano oświetlało go słońce i pomogło w suszeniu. Kondensacja może przyprawić nas o stratę całej masy czasu, kiedy będziemy zmuszeni przerwać wędrówkę w celu suszenia sprzętu, albo co gorsza strawimy na tym cały poranek.
Osobiście nigdy nie opóźniam wyjścia ze względu na suszenie - byłoby to bez sensu, kiedy wyruszam niedługo po wschodzie słońca i do suszenia nie ma warunków. Wyjątek robię jednak dla śpiwora, który często wywieszam w czasie zwijania obozu - trwa to około pół godziny. Jeżeli potrzebuję wysuszyć namiot, robię to w ciągu dnia, kiedy są ku temu warunki.
Tropikiem namiotu można wstrząsnąć, w ekstremalnych przypadkach także wytrzeć go np. ręcznikiem. Namioty z tropikami z sinylonu będą wchłaniały wilgoć, której nie pozbędziemy się inaczej niż w trakcie suszenia, DCF (cuben) nie podlega temu zjawisku, więc nie przybiera na wadze będąc mokrym.
Wbrew temu, co się na ten temat mówi, na wielkość kondensacji nie ma wpływu to czy namiot jest jedno- czy dwupowłokowy. W dwupowłokowym namiocie jesteśmy po prostu oddzieleni od mokrej powierzchni tropiku materiałem sypialni.
Powierzchnia
Szukając miejsca pod namiot zazwyczaj zwracamy uwagę na to czy jest ono zupełnie płaskie. Zdarza się ze nie mamy zbyt wielkiego wyboru. Wyjściem awaryjnym pozostaje czasem sam szlak. Wystrzegajmy się jednak rozbijania namiotu na drogach gruntowych, a szlaku także unikajmy - używamy go nie tylko my, ale także dzikie zwierzęta.
Oczywiście powinno być płasko. Płaskie miejsca znajdziemy na grzbiecie, ale też wśród drzew, od strony szczytu tworzą się małe wypłaszczenia przy pniach drzew.
Biwakując w lesie trzeba zwrócić uwagę na to czy nad naszym namiotem nie wiszą suche gałęzie, które mogłyby na nas spaść. Tak jak ten wielki konar poniżej, który przeoczyłam rozbijając się po ciemku.
Podłożu przypatrzmy się pod kątem obecności szyszek, ostrych gałęzi i żwiru. Gałęzie i szyszki odrzućmy, ale nie wyrywajmy rosnących roślin. Idealnie będzie jeśli rano swoje miejsce biwakowe na nowo obrzucimy ściółką.
Najwygodniej będzie spać na leśnej ściółce, zeschniętych liściach, równej krótkiej trawie i mchu. Zgodnie z zasadami Leave No Trace powinniśmy wybierać jak najtrwalszą powierzchnię, na której nasz biwak nie pozostawi śladów i nie zniszczy roślinności.
Jeżeli chodzi o chaszcze i kolczaste rośliny - z nimi jest większy kłopot, ale najczęściej nie zajmują one ogromnych przestrzeni. Najgęściej zarośnięte są wilgotne doliny, podmokłe i wilgotne lasy. W Polsce największy problem to jeżyny, które mogą przebić podłogę namiotu. W innych strefach klimatycznych trzeba uważać na rozmaite kolczaste rośliny, w tym kaktusy.
Dzikie zwierzęta
Dzikie zwierzęta napędziły stracha niejednemu wędrowcowi. Wyimaginowane czy nie, dobrze jest zadbać o to żeby się z nimi nie spotkać. Czy będzie to niedźwiedź grizzly, czy polna mysz.
Miejsca uczęszczane przez zwierzęta są dość łatwo rozpoznawalne w terenie - wąskie ścieżynki zwierzęce, ślady łap odbite w błocie czy śniegu, zwierzęce odchody. Po prostu trzymajmy się od nich z daleka. To ważne i dla naszego spokoju, i dla zwierząt.
W wielu przypadkach będzie potrzebne zabezpieczenie jedzenia, śmieci i wszystkiego, co ma zapach, a co mogłoby zachęcić nieproszonego gościa do odwiedzin naszego obozowiska. Chodzi tu nie tylko o niedźwiedzie, ale też o gryzonie. Najprostszą metodą będzie zawieszenie worka z zapasami na sznurku gdzieś na wysokiej gałęzi z dala od pnia.
Uwaga też na mrowiska i owadzie autostrady, które skutecznie utrudnią nam operowanie w przedsionku. No i komary! W tym przypadku rozbijmy się z dala od bagien i wód powierzchniowych.
Dostęp do wody
Wygodnie jest obozować blisko źródła wody, ale jak już pisałam nie za blisko. W pewnej odległości dobrze jest jednak mieć je w pobliżu. Rozbijmy się powyżej koryta rzeki czy jeziora, ale tak żeby móc łatwo zejść i nabrać wody.
Wiele osób doceni miły szmer strumienia, który zagłuszy nocne odgłosy, z kolei hałas wodospadu nie da nam spać wcale.
Pamiętajmy o tym żeby chronić akwen od zanieczyszczenia, nie niszczyć nadwodnej roślinności i nie zakłócać spokoju zwierzyny przychodzącej do wodopoju.
Biwak wśród ludzi
Wędrówki nie zawsze odbywają się w dziczy. Prędzej czy później znajdziemy się blisko cywilizacji i tam też będziemy poszukiwać noclegu.
Generalnie jestem zdania, że zawsze należy trzymać się z dala od ludzi. Pozostając w ukryciu będziemy bezpieczniejsi, nie narazimy się na mandat od leśniczego ani spotkanie z jakimś dziwnym osobnikiem. Wielu osobom, zwłaszcza kobietom, wydaje się że biwak w pobliżu wsi będzie bezpieczniejszy, ale jest dokładnie odwrotnie.
Unikajmy też noclegów w chaszczach czy ruderach w okolicach miast, nigdy nie wiadomo czy nie odbywają się tam jakieś ciemne interesy, a spotkanie z pijanym osobnikiem też może okazać się stresujące.
Oszczędźmy sobie tego i znajdźmy dobre miejsce w lesie. Jeżeli nie mamy takiej możliwości wejdźmy do wsi i zapytajmy o możliwość noclegu przy gospodarstwie. Za czyimś płotem będziemy bezpieczni, a może nawet dostaniemy jakąś miłą propozycję. Oczywiście nikt nie ma obowiązku nas gościć i jeżeli usłyszymy odmowę, nie rezygnujmy, tylko spróbujmy w następnym domu. Doświadczenie mówi, że nic się nie wskóra na plebaniach, ale i od tej reguły bywają szczęśliwe wyjątki. Szukajcie a znajdziecie :-)
Jak rozbić namiot
Temat wyboru odpowiedniego namiotu stosownie do naszych potrzeb i celu podróży warunków panujących w rejonie, w jaki się wybieramy jest bardzo rozległy i poruszę go kiedyś osobno. Nie zawsze uda się znaleźć doskonałe miejsce, ale niezależnie od tego jakim namiotem dysponujemy możemy zawsze sprawę poprawić (lub pogorszyć).
Jeżeli w naszym namiocie brakuje odciągów możemy je dorobić. Możemy też się ich pozbyć, jeżeli jesteśmy przekonani że się nie przydadzą. Jeżeli jednak już je mamy warto skorzystać - nawet jeśli namiot nie odfruwa, to po przymocowaniu dodatkowymi odciągami będzie mniej łopotał na wietrze i pozwoli nam na spokojny sen, a nie wsłuchiwanie się w odgłosy wichury.
Wszystkie namioty, ale zwłaszcza tunelowe oraz częściowo samonośne należy ustawiać tak aby wiatr uderzał w węższą część namiotu, a nie najszerszą i na dodatek trzymającą się tylko na szpilce, jak to zrobił właściciel tego namiotu.
Wszystkie rodzaje namiotów wymagają przyszpilenia odciągów do ziemi, konstrukcje samonośne oczywiście staną bez tego, ale w warunkach wietrznych i tak będzie trzeba je uziemić.
Do przyszpilania używamy śledzi bądź szpilek, najczęściej tych, które były w zestawie z namiotem, jednak możemy je zawsze wymienić na mocniejsze lub lżejsze. Zasadniczo szpilki trzymają najgorzej, zwłaszcza ultralekkie tytanowe szpileczki. Lepsze są klasyczne aluminiowe śledzie typu V lub Y. Śledzie zimowe, torby do kotwiczenia i śruby lodowe to temat na osobny artykuł, dotyczący biwakowania zimą.
Dołączone do naszego namiotu śledzie nie zawsze bywają odpowiednie do terenu w jaki się wybieramy. Jeżeli napotykamy trudności z odpowiednio mocnym przymocowaniem odciągów do ziemi, możemy przywalić śledzie kamieniami.
Jeżeli obawiamy się o trwałość podłogi naszego namiotu możemy wyposażyć go w dodatkową podłogę.
Wiele firm sprzedających namioty sprzedaje do nich dodatkowe podłogi (tzw. footprint), ale nie warto dźwigać dwóch podłóg. Wystarczy kawałek innego lekkiego materiału, który podłożymy tylko pod tą część namiotu, na którą wywieramy największy nacisk. Taka folia przyda się także w razie noclegu pod wiatą.
Najpopularniejszymi materiałami na dodatkową podłogę są: Tyvek, polycryo i wszelkiego rodzaju folie dachowe dostępne w sklepach budowlanych. Tyvek, membrana używana w budownictwie, jest łatwo dostępny i lekki, nie w pełni wodoodporny. Polycryo jest bardzo lekkie i wytrzymałe, ale trudniej dostępne (jako folia izolacyjna do naklejania na okna). Folie dachowe są ciężkie i nie są wodoodporne, ale także zdają egzamin.
Ważne aby folia miała powierzchnię mniejszą niż podłoga namiotu i nie wystawała poza jego obręb, ponieważ w czasie deszczu woda będzie się na niej gromadzić i spływać pod namiot.
Leave No Trace
Pamiętajmy żeby nie niszczyć roślinności, zostawić po sobie porządek, zasypać ewentualne ognisko i oczywiście zabrać śmieci, a z toalety nie korzystać w bezpośrednim sąsiedztwie biwaku. Na popularnych trasach korzystajmy z przygotowanych miejsc pod namioty i nie rozbijajmy się bezpośrednio przy szlaku ani przy źródle wody pitnej.
Miłego biwakowania!


