czwartek, 9 listopada 2017

Test: Kurtka Montane Women's Minimus Jacket

Kurtka przeciwdeszczowa to jeden z kluczowych elementów ekwipunku długodystansowca. Niewiele jest kurtek naprawdę wodoodpornych , te zaś to zawsze 3-warstwowe, ciężkie laminaty (skąd inąd świetny Gore-Tex Pro Shell), nie nadające się na długie dystanse z powodu wysokiej wagi. Po Te Araroa było dla mnie jasne, że na następną wyprawę nie zabiorę ciężkiego Gere-Texu - Nowa Zelandia nauczyła mnie większej tolerancji w zakresie przemoczenia i tego, że naprawdę każdy gram się liczy.
 
Stąd wynikło założenie, że nie jest ważne czy będę sucha, ważne żebym nie marzła i żeby kurtka, która powinna większość czasu spędzić w plecaku nie była ciężka.
 
Nie chciałam wydawać dużej sumy na kurtkę z Gore-Tex Paclite, o którym z doświadczenia wiedziałam już, że szybko przemaka. Postanowiłam więc dać szansę innej membranie: Pertex Shield+. Było z góry wiadomo, że kurtka Montane Minimus nie słynie z wodoodporności i nie da mi 100% ochrony przed deszczem, ale nie liczyłam na to. Miałam nadzieję, że będzie chronić przed drobnym deszczem, a w czasie większych opadów będzie przemakać częściowo.

Oto szczegóły:
 
100% nylon z membraną Pertex Shield+ o parametrze wodoodporności 20 000 mm i oddychalności 25 000 g/m2
 
Wszystkie szwy podklejone
 
Kaptur z daszkiem, regulowany, kompatybilny z kaskiem
 
Bryzgoszczelny zamek YKK o pełnej długości
 
Kieszeń na piersi
 
Odblaski na rękawach i z tyłu na dole kurtki
 
Waga w rozmiarze S 164 g (158 g po usunięciu gumosznurka na dole kurtki)
 
W komplecie worek kompresyjny z siatki
 
 
 
 
Użytkowanie
 
Kurtkę Montane Minimus zakupiłam specjalnie na przejście Appalachian Trail. Towarzyszyła mi w USA przez cały wiosenny i letni sezon - od końca marca do końca lipca na Appalachian Trail, w sierpniu na szlakach Long Trail i Northville-Placid Trail - w sumie przeszłam z nią ponad 4000 km. Lato tego roku było za oceanem bardzo deszczowe i kurtka była używana bardzo często (na 122 dni wędrówki Appalachian Trail przypadło 67 dni z deszczem). Po powrocie do Polski miałam ją także na kilku krótszych wycieczkach.
 
 
 
 
Budowa

Wybrałam rozmiar S, który jest na mnie dość obszerny (miałam zamiar zakładać ją na kurtkę puchową, co okazało się niemożliwe ze względu na szybkie przemakanie).
 
Kurtka nie krępuje ruchów, rękawy są dobrze skrojone, kurtka się nie podnosi przy uniesieniu rąk. Tył jest lekko przedłużony, ale całość nie jest zbyt długa.
 
Kaptur jest jednym z elementów, które są w tej kurtce udane. Świetnie się go reguluje gumosznurkami ze stoperami - są po obu stronach twarzy i z tyłu głowy. Nigdy mi go nie zwiało. Jeśli potrzebowałam więcej wentylacji poluzowywałam go. Daszek mógłby być dłuższy, ale jest ok. Jest usztywniony dodatkowo drutem, który można wyginać, ten patent działa bardzo dobrze. Kaptur jest wystarczająco obszerny żeby pomieścić moje włosy związane z tyłu (co nie w każdym kapturze jest możliwe), powinien więc też pomieścić kask, ale nie sprawdzałam.
 
 
 
 
Minimus posiada też dość wysoką gardę, która bardzo przydaje się przy gwałtownych opadach i zimnej pogodzie.
 
 
 
Rękawy mają na dole rzepy, którymi można je ściągnąć. Rzepy były miękkie, ale odpowiednio czepliwe, nie zaciągały nitek w innych ubraniach.
 
 
Kurtka miała na dole gumosznurek ze stoperami, który na wstępie dodawał 6 g. Jeszcze nigdy w żadnej kurtce nie użyłam takiego gumosznurka, więc od raz go wyciągnęłam. Nigdy nie żałowałam - kurtki trekkingowej wiatr nie podwiewa, ponieważ przytrzymuje ją na miejscu pas biodrowy plecaka.
 
Bryzgoszczelny zamek błyskawiczny jest jedynym wodoodpornym elementem kurtki, nie zacinał się, działał doskonale.
 
Z niezrozumiałych dla mnie względów kieszeń na piersi nie posiada zamka bryzgoszczelnego, ale zwykły z patką. Zamek ten notorycznie się wcinał i nie pozwalał na wygodne użytkowanie kieszeni, w której zwykle trzymam aparat fotograficzny w czasie deszczu. Kieszeń jest mała, ale wystarczająca, mieści wspomniany aparat, czapkę, rękawiczki itp. (tylko jedną z tych rzeczy na raz).
 
 
Kurtka posiada tasiemkę do wieszania wszytą po zewnętrznej stronie zszycia kaptura i korpusu.
 
 
W komplecie był też siateczkowy worek kompresyjny, który uznałam za zbędny (kurtkę trzymam w zewnętrznej siateczkowej kieszeni plecaka) i rzuciłam na dno szafy.
 
Kupując kurtkę myślałam, że kupuję pomarańczową. Kolor "alpenglow" ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu okazał się bardziej różowy niż pomarańczowy (nie do końca widać to na zdjęciach).
 
 
Wodoodporność i odporność na wiatr
 
Producent zastrzega, że kurtka nadaje się tylko do używania w przypadku przelotnego deszczu lub jako kurtka awaryjna.
 
Liczyłam, że przynajmniej przez jakiś czas kurtka będzie całkowicie lub chociaż względnie odporna na deszcz, jednak już przy pierwszym użyciu przemokła praktycznie w całości (fakt, że lało przez cały dzień bardzo intensywnie). Z czasem kurtka przemakała natychmiast, w pierwszej kolejności na ramionach i plecach, później już w całości.
 

Szwy są prawidłowo podklejone i przez nie woda nie przesiąka. To membrana przepuszcza wodę, nawet nie mając żadnych widocznych ubytków. Z czasem membrana się rozlaminowała (widać, że jest oddzielona od materiału). 
 
 
 
Tutaj widać, jak woda przesiąka przez materiał, choć było to tylko kilka kropel rosy.
 
 
 
DWR najdłużej utrzymał się na kapturze.
 
 
 





Oddychalność

 
Hardshell Montane oddycha doskonale. Nie miałam jeszcze żadnej tak dobrze oddychającej kurtki membranowej. Pomimo braku wywietrzników (dawno już przekonałam się, że w deszczu i tak nie można ich używać, bo woda leje się przez otwory) nie miałam większych problemów z wentylacją (z wyjątkiem parnej i ciepłej pogody, ale to oczywista sprawa). Na początku miałam ze sobą wiatrówkę, ale okazało się, że Minimus oddycha na tyle dobrze, że może ją zastąpić.
 
Wyszło wiec na to, że kurtka przeciwdeszczowa stała się moją wiatrówką. Wielokrotnie zakładałam ją chcąc ochronić się przed zimnym wiatrem, a także przed zimnem w ogóle.
 
 
 
Wytrzymałość
 
Materiał zewnętrzny kurtki jest bardzo wytrzymały, po całym intensywnym sezonie nie ma żadnych uszkodzeń.
 
Membrana jak już wspominałam uległa szybkiej degradacji tj. rozlaminowaniu i drobnym, niewidocznym uszkodzeniom. Widać to szczególnie w miejscach, w których materiał jest narażony na większe tarcie: na ramionach i plecach, gdzie ociera się o plecak.
 
 
 
 
Smrodliwość
 
Ponieważ DWR szybko zanikł woda z łatwością wsiąkała w materiał. Często nie miałam jak kurtki wysuszyć (w Pennsylvanii na przykład padało przez 12 dni z rzędu) i z czasem kurtka zaczęła wydzielać zapach stęchlizny. Wyprałam ją w sumie trzy razy - raz w połowie Appalachian Trail, drugi raz po zakończeniu przejścia i trzeci po powrocie do Polski. Pranie pomagało, ale na krótko i stęchły zapach powracał. Nie był to jedyny taki przypadek, innym wędrowcom kurtki, plecaki i namioty także zaczęły śmierdzieć zgnilizną.
 
 
Cena
 
Do zakupu Minimusa skłoniła mnie oprócz niskiej wagi stosunkowo niska cena, jeśli porównać jej cenę do cen kurtek z membraną Gore-Tex Paclite. Zważywszy jednak jakość produktu cena nie wydaje się już wcale niska. Obecnie wynosi ona około 135-160 euro. O ile wiem kurtka nie jest dostępna na polskim rynku.
 
Podsumowanie
 
Zalety:
- niska waga
- świetna oddychalność
- dobry kaptur


Wady:
- brak wodoodporności
- wcinający się zamek w kieszeni
 
 
Podsumowując: Montane Minimus nie polecam. Za zakupem przemawia jedynie waga kurtki, brak wodoodporności ją dyskwalifikuje. Krój, kaptur, są w porządku. Natomiast Pertex Shield+ okazał się nie spełniać swojego podstawowego zadania.  

 
 

11 komentarzy:

  1. Ciekawe jakby sprawdzał się minimus jako kurtka zimowa? Wiatrówka z pertexu to świetna sprawa ale przy świeżym śniegu nie zawsze wystarczająca. Zwłaszcza gdy trzeba przechodzić pod gałęziami, o które non stop się zahacza i ich zawartość ląduje na plecach i głowie topniejąc pod wpływem ciepła ciała. Czysty nylon zaczyna wtedy przemakać i po paru km takiej zabawy człowiek jest dość wilgotny. A taka kurtka jak montane mogłaby lepiej radzić sobie z takimi warunkami jednocześnie dobrze oddychając.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minimus jest jak wiatrówka i to z kiepskim DWR, wszystko w nią wsiąka, ta membrana jest symboliczna. Gdyby był mróz i suchy śnieg ok, ale mokry śnieg zadziała jak deszcz. W kwietniu zaliczyłam właśnie taki mokry śnieg i deszcz ze śniegiem. Zamarzało to na kapturze i końcach rękawów, reszta wsiąkała, jeszcze nie tak bardzo, bo kurtka była nowa, ale powerstrech, który miałam pod spodem był wilgotny. Wysechł w śpiworze.

      Usuń
    2. No to słabo. Wynika z tego, że zakres użycia byłby porównywalny z zwykłą wiatrówką a nie o to chodzi.

      Usuń
    3. No właśnie, bardzo słabo. Myślałam też o Outdoor Research Helium II, ale to też Pertex Shield+, więc pewnie byłoby podobnie. Ma jednak inny materiał zewnętrzny, jest trochę grubsza.

      Usuń
  2. Pamiętam, że gdy pojawiła się ta kurtko OR miała podobne recenzje co twoje Montane. Znaczy ludzie na zagranicznych stronach narzekali, że strasznie cieknie.
    Swoją drogą ciekawe jak sprawdza się shield+ w wersji trzywarstwowej? Rab ma kilka kurtek na tej membranie, które ciekawie wyglądają i ważą dość rozsądnie jak na moje potrzeby. Np. arc jacket. Tylko ta membrana po tym co o niej piszesz nie zachęca. Ale w sumie też widziałem filmik Rafała z "Wciąż w drodze", na którym chwalił kurtkę raba na 2,5 warstwowej wersji przy używaniu w Norwegii.
    Sam już nie wiem co o tym myśleć. Szczęściem w moim przypadku to tylko ciekawość a nie konieczność zakupu nowej kurtki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam Helium w sklepie i wyglądało to bardziej pancernie niż Minimus, ale pewnie faktycznie nie jest dużo lepiej. To była najczęściej noszona kurtka na AT, ale nikt też nie twierdził, że jakoś specjalnie chroni przed deszczem. Szczerze mówiąc nie wierzę, żeby cokolwiek co nie jest Pro Shellem było wodoodporne. Tylko mniej lub bardziej przeciekające. Niestety mnie czeka zakup kolejnej kurtki i wolałabym żeby to było coś z tych mniej... Nie miałam jeszcze żadnego Raba. Flashpoint jest z tych minimuso-podobnych i nie ma damskiej, reszta niestety ciężka, ale są nawet 3-warstwowe. Trzeba się będzie przyjrzeć.

      Usuń
  3. Pomyśl o TNF Hyperair GTX, ludzie na reddicie/ultralight się pochlebnie wypowiadają, również ci po thru-hike'u, u Skurki również można poczytać na ten temat. Chociaż on sam używa Columbii z outdry, tu ciekawie zapowiada się Columbia OutDry Extreme Caldorado Shell. Membrany bez materiały wierzchniego (a więc bez namakania i DWRu) wydają się przyszłością. Sam nie uwierzę dopóki nie przetestuje, za dużo hype'u w tym temacie.
    pozdr Jacek

    https://www.reddit.com/r/Ultralight/comments/6cqaxt/the_north_face_hyperair_gtx_aka_gtx_shakedry/
    http://ultralightinsights.blogspot.com/2017/08/outdoor-retailer-summer-market-2017_1.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za propozycje, przyjrzę się im. Dotąd ciężko było dostać coś z tych membran bez materiału, ale może z czasem coś się tu rozwinie. Inaczej pozostanie niezawodny plastikowy płaszcz przeciwdeszczowy z kiosku.

      Usuń
  4. Mogłem kupić nową Outdoor Research Helium II za 200 PLN, ale właśnie obawiałem się o odporność na więcej niż symboliczny deszcz. Trochę żałowałem że jej nie kupiłem, ale po tym teście widzę, że nie mam czego żałować.
    Mam kurtkę Mountain Hardwear na paclite z powłoką DryQ, ale to też odporność na ledwie standardowy deszcz.
    Niestety, wygląda na to, że ultralighterzy nie mają łatwo, chcąc mieć lekko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak za 200 PLN to może bym się połasiła, ale ja coś nie mam talentu do znajdywania takich promocji.

      Oj, nie jest łatwo, lekko też nie!

      Usuń
  5. Ja jestem olbrzymim zwolennikiem kurtki primaloft. Moge polecić z całego serducha ta firme. od wielu lat z niej korzystam i nigdy mnie nie zawiodła!

    OdpowiedzUsuń