piątek, 8 grudnia 2017

Test: Śpiwór Roberts Vagabond 300 custom

Śpiwory mojego pomysłu wzbudzają zainteresowanie, często o nie pytacie, więc postanowiłam podzielić się z Wami wrażeniami z użytkowania.
 
Szczegóły techniczne

325g puchu gęsiego 850 cui 95/5
Pertex quantum GL
Komory kasetonowe
Waga 612 g (wg. moich pomiarów)
Dwa krótkie zamki z listwą dystansową
Taśmy mocujące do materaca
 

Użytkowanie

Śpiwór został zakupiony w roku 2015 z myślą o długodystansowych wędrówkach. W sezonie 2015/2016 miałam go ze sobą w Nowej Zelandii na przejściu 3353-kilometrowego Te Araroa, a w 2017 3523-kilometrowego Appalachian Trail (z wyjątkiem pierwszego miesiąca, kiedy to używałam wersji na 600 g puchu). Oprócz tego był na wielu krótszych wędrówkach w Polsce.
 
 

Szczegóły konstrukcji i ich funkcjonalność

Śpiwór zaprojektowałam sama i zamówiłam u Robertsa po osobistych konsultacjach i przymiarkach u producenta.

Konstrukcja śpiwora jest wzorowana na modelu bazowym Vagabond (choć w gruncie rzeczy mają niewiele wspólnego). Charakteryzuje się on kasetonowymi komorami (prostokątne, o mniejszej objętości), a nie podłużnymi komorami typu H i jest najcieplejszą konstrukcją w ofercie Robertsa (mowa oczywiście o konstrukcji, a nie o ilości puchu).

Długo zastanawiałam się nad quiltem, ale producent przekonał mnie, że konstrukcja zamknięta zawsze będzie lepiej izolować, a quilt niekoniecznie będzie lżejszy, bo jednak musi on otoczyć śpiwór i mieć pewien margines.

Cechą charakterystyczną mojego customa jest możliwość przypięcia go do materaca za pomocą wszytych na stałe taśm. Rozwiązanie to ma na celu umożliwienie obracania się w środku śpiwora, a nie razem z nim, jak to ma miejsce w tradycyjnych śpiworach. Zyskuje się wygodę i wzrost termiki. Taśmy są dwie i można je rozpiąć, lecz jak się okazało nie ma takiej potrzeby i w 600ce nie ma napów, a materac po prostu wsuwam w taśmy.
 
 
 
W przeciwieństwie do większości letnich śpiworów mój Vagabond ma krój różnicowy, pozwalający na odpowiednie rozprężenie się puchu, a eliminujący nadmiar wewnętrznego materiału.
 
Obwód zewnętrzny (zielony materiał): 170 i 140
Obwód wewnętrzny (szary materiał):150 i 122
 
 
 
Komory kasetonowe (najcieplejszy rodzaj komór), których jest ponad 100 (pozwala to na przytrzymanie puchu we właściwym miejscu i chroni przed przesuwaniem się zbitych kłębów puchu) są do końca zaszyte, a puch jest w nich równomiernie rozłożony. Śpiwór posiada również komory boczne, szczególnie istotny element izolacji. Myślę, że komór mogłoby być mniej (dużo mniej mam w wersji z 600 g puchu), choć pewnie musiałabym go w takim przypadku częściej przetrzepywać.
 
 
 
Śpiwór ma kształt zbliżony do mumii, nie jest jednak typowym wąskim workiem. Został znacznie poszerzony, tak aby zapewnić maksymalny komfort użytkowania i możliwość obracania się wewnątrz - śpię we wszystkich możliwych pozycjach, lubię się wewnątrz porozciągać. To właśnie duży rozmiar (pomimo długości 180 cm - na 160 wzrostu) sprawia, że śpiwór jest stosunkowo ciężki, waży 612 g.

Nie ma kaptura, ponieważ przy dodatnich temperaturach uznałam go za niepotrzebny, podobnie jak kołnierz termiczny. Do zaciągania śpiwora wokół szyi służy gumosznurek z minimalistycznym stoperem. Ponieważ śpiwór jest tak obszerny mogę się do niego schować po uszy, jeżeli jest bardzo zimno, a nawet naciągnąć go na głowę.

Ciekawym rozwiązaniem jest krótki zamek z komorą dystansową - w rzeczywistości są to dwa zamki. Zamek to zawsze newralgiczne miejsce najbardziej narażające na utratę ciepła, a taka dodatkowa komora między zamkami właśnie przed tym chroni. To właśnie w tej komorze znajduje się większość z dodatkowych 25 g puchu. Rozwiązanie sprawdza się znakomicie, natomiast w tym śpiworze rozważam usunięcie zamka, gdyż jest on tak szeroki, że wsunięcie się do wnętrza nie wymaga użycia zamka i prawie nigdy go nie używam.
 
Zamek jest umieszczony po prawej stronie, co pomaga mi obsługiwać go prawą ręką (tak, prawą prawy, a lewą lewy - jestem praworęczna). Jest też tak dlatego, żeby wejście do śpiwora znajdowało się po tej samej stronie co wejście do namiotu.
 
 
Śpiwór składa się z ponad 100 osobnych komór wypełnionych puchem 850 cui. Komory są zaszyte (inaczej niż w czerwonej 600-ce), co nie pozwala puchowi z pleców przemieścić się w górę jak to miało miejsce w przypadku 600-ki. Plecy jednak z czasem "schudły", wyraźnie widać to również kiedy śpiwór leży na podłodze - loft środkowej części jest mniejszy niż na obwodzie. Puch nieodwracalnie zgniótł się pod moim ciężarem.

Jest to jeden z powodów dla których warto przymocować śpiwór do maty. Puch zgniatany przez śpiącego niszczy się i traci loft. Jeśli śpiący obraca się ze śpiworem będzie gniótł puch także z boku, a nawet z wierzchu jeśli będzie spał na brzuchu. W ten sposób termika spadnie. Termika śpiwora przymocowanego nie spada, bo puch zgnieciony i tak nie odgrywa większej roli w izolacji. Dlaczego całkowicie nie pozbawiłam spodu śpiwora puchu? Otóż kiedy leży się na boku i wierci zdarza się, że spód śpiwora jest nieco bardziej eksponowany niż zwykle. Puch został więc w środku na wszelki wypadek. Po dwuletnich testach byłabym skłonna zmniejszyć ilość puchu w plecach, ale jednak zgodnie z zaleceniem producenta pozostawiłabym go trochę właśnie na tę okoliczność.
 
 
 

Puch i termika

Puch jest doskonałej jakości, loft nadal jest bardzo dobry, pomimo dwóch lat bardzo intensywnego użytkowania. Śpiwora nigdy jeszcze nie prałam. Prawie nigdy nie suszę śpiwora w ciągu dnia, bo nie mam na to czasu. Nie mogąc spędzić całego poranka na suszeniu, pakuję zawilgocony. Staram się jednak w miarę możliwości nie dopuszczać do zamoczenia, a zatem spać w dobrze wentylowanych miejscach (pod wiatą, w namiocie przy otwartych drzwiach). W appalaskich wiatach wentylacja była idealna, toteż śpiwór podgrzewany nocą ciepłem mojego ciała nie chłonął wilgoci, mimo że  wokół przeważnie zalegała gęsta mgła, padał deszcz. Wielu wędrowców próbowało dla ochrony przed zimnem okrywać czymś śpiwór, np. tropikiem namiotu, lecz odnosili oni przy tym odwrotny skutek do zamierzonego - śpiwory namakały i traciły loft.

Wiele osób ma wątpliwości co do zastosowania puchu w wilgotnym klimacie, jednak moje doświadczenia są pozytywne. Chyba tylko w amazońskiej dżungli wilgoć jest większa niż w Nowej Zelandii i Appalachach, a Vagabond dowiódł, że przy odpowiednim traktowaniu nie ma się czego obawiać.
 
Producent upewniał się czy nie chcę wypróbować puchu hydrofobowego - choć obecnie stał się dość popularny, mam w pamięci uwagi użytkowników, którym puszystość silikonizowanego puchy drastycznie spadła. Niektóre firmy wręcz się ze sprzedaży produktów z puchem hydrofobowym wycofały.
 
 
To co przekłada się bezpośrednio na termikę to loft, czyli napuszenie. Dokonałam pomiarów i na środku śpiwora jest to około 11-12 cm. W nogach loft wzrasta do 16 cm. W części środkowej, gdzie wygniótł się puch w plecach jest dużo mniej, pewnie około 9 cm.
 
 
Termika nie została dokładnie określona, ponieważ jest to wyrób customowy, na miarę i na zamówienie. Śpiwór wypełniony 300 g puchu 850 cui powinien zapewniać komfort kobietom do 3 czy 5 stopni Celsjusza, a mężczyznom do -2 czy -5 stopni. Te ogólne wytyczne sprawdzają się również w przypadku Vagabonda. Choć jest bardzo szeroki, a więc puch rozkłada się na większej powierzchni, to jest jednak krótszy niż męski standard, a do tego puch okazał się być świetnej jakości, w związku z czym loft jest lepszy niż w przypadku innych śpiworów z tą samą ilością puchu.
 
 
Na zeszłorocznym przejściu Szlaku Kaszubskiego mieliśmy z kolegami okazję porównać loft Cumulusa Lite Line 300 (ciemnoszary, wtedy nowy, dziś w opłakanym stanie) i Małachowskiego UL II 300 (jasnoszary). Warto też przy okazji spojrzeć na porównanie rozmiarów - może się komuś przyda.
 
 
 
 
 
Według moich odczuć temperatura komfortowa to właśnie około 3-5 stopni Celsjusza, zależnie od panujących warunków. Wielokrotnie spałam w Vagabondzie w temperaturach około 0 stopni (szron na trawie, ale spałam w namiocie), używając dodatkowo kurtki puchowej jako kołdry. Nie było szczególnie ciepło, ale dało się spać. Kurtką owijam się zresztą prawie zawsze - to poprawia termikę, a jednocześnie chroni kurtkę przed chłonięciem wilgoci z otoczenia. Ubieranie kurtki do śpiwora nie jest dobrym pomysłem, bo tak jak to ma miejsce z plecami śpiwora, część puchu jest wtedy zgnieciona. Rozłożona luźno lepiej izoluje.
 
 
Materiał

Zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne pokrycie Vagabonda zostało uszyte z Pertexu Quantum GL. Wybrałam ten materiał, ponieważ jest najlżejszy z Pertexów, ma on jednak szereg innych zalet. Jestem zdecydowaną przeciwniczką wodoodpornych materiałów, które de facto utrudniają schnięcie, stawiam na jak najlepszą oddychalność. W tej kwestii Pertexu Quantum GL nic nie przebija. Quantum GL jest bardziej odporny na uszkodzenia, a także bardziej puchoszczelny (piórka przebijają się przez materiał bardzo rzadko) niż zwykły Quantum, lepiej oddycha niż konkurencyjny Toray Airstatic (M21), lecz nie posiada aż tak dobrego DWR, woda dość szybko zaczyna wsiąkać w materiał. Gdybym teraz szyła zimowy śpiwór również użyłabym wersji GL.
 

 
 
 
Podsumowanie

Wygoda oprócz termiki była głównym motywem przyświecającym mi przy opracowaniu koncepcji tego śpiwora, a z obu tych rzeczy jestem bardzo zadowolona. Śpiwór służył mi już na dwóch długodystansowych szlakach - nocny odpoczynek uważam za niezwykle ważny. 
 
To była pierwsza próba, więc choć jestem z Vagabonda bardzo zadowolona wiem co mogłabym zmienić. Jak wspominałam, być może pozbędę się zamka, którego nie używam. Myślę też, że komór mogłoby być nieco mniej, a odrobinę mniejszy rozmiar obniżyłby wagę śpiwora.

Na dość wysoką cenę takiego śpiwora (już nie pamiętam, ale zapłaciłam coś w okolicach 1200-1300 zł zamawiając kilka rzeczy na raz) wpływa użyty materiał a także skomplikowana konstrukcja. Zszycie tych wszystkich komór jest jednak niezwykle pracochłonne.
 
Na koniec chciałabym jeszcze raz zaznaczyć, że jako projekt customowy mój śpiwór nie ma tak naprawdę nazwy, a Vagabond to tylko nazwa robocza - chodzi o podobieństwo konstrukcji. Na stronie Robertsa jest szereg takich bazowych produktów, którymi można się posiłkować projektując swój własny wymarzony śpiwór.
 
 
 

11 komentarzy:

  1. Dobry tekst. Jednej rzeczy tylko nie wiem. Co to jest M21, od którego oddycha lepiej pertex gl?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za zwrócenie uwagi, to był skrót myślowy... Zaraz się tym zajmę. M21 to jak dobrze kojarzę Toray Airstatic, materiał lżejszy niż GL, szyje z niego Małachowski i Roberts (z niego jest żółta wiatrówka, którą miałam na testach).

      Usuń
  2. Aaa, to już wiem. Cumulus też szyje z tej tkaniny.
    Co do loftu części plecowej, to może być, że odzyska on swój pierwotny rozmiar po praniu. Często tak bywa ze śpiworami, że spadek tego parametru wynika z zatłuszczenia izolatora. A po praniu wszystko wraca na jakiś czas do stanu pierwotnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, no właśnie. Wszyscy się w nią zaopatrzyli, bo jest dużo tańsza od GL. Możliwe, że pranie pomoże, ale nie widzę tutaj problemu, bo ten puch nie jest potrzebny. Tyle loftu ile jest wystarcza do izolacji przy wierceniu się. Może w przyszłości dorobię się jeszcze jednego śpiwora, a wtedy pozostawię mały fragment w ogóle nie wypełniony.

      Usuń
  3. Chodziło mi już po głowie unieruchomienie śpiwora w stałej pozycji względem maty w celu bardziej wydajnej izolacji. Gdybym wiedział wcześniej że takie cuda można robić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Unieruchomienie śpiwora jest stosunkowo mało skomplikowaną modyfikacją. Taśmy lub gumosznurek ze stoperem można byłoby w ostateczności spróbować doszyć ręcznie. Najwyżej się trochę puchu przyszyje.

      Usuń
  4. Agnieszka, przymierzam się do zamówienia worka u "Robercika". Możesz uchylić zakres cenowy tego śpiwora w opcji PQ GL ? Pewne rzeczy pozwolę sobie skopiować z twojego śpiwora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W podsumowaniu wyżej wspomniałam o cenie, nie pamiętam już dobrze, ale było to około 1300 zł, przy tym zamawiałam wtedy dwa śpiwory i kurtkę, więc miałam zniżkę. Od tego czasu ceny puchu poszły w górę, więc na pewno będzie więcej. Musiałbyś zadzwonić i zapytać. O PQ GL też musisz zapytać, bo mogą go nie mieć - niewielu jest na niego chętnych i nie chcą inwestować, ale ja wciąż mam nadzieję :-) Generalnie spokojnie możesz uprościć konstrukcję, ostatnio lansuję u swoich znajomych opcję zwykłych komór H plus komory boczne i to wystarcza.

      Usuń
  5. Dzięki za odzew, podoba mi się ten patent z mocowaniem materaca. Co do komór puchowych, wybiorę coś innego - nie H i nie kaseton. Brałem opcjonalnie PQ GL, rozważę to jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem w takim razie co to za komory i jak wyjdzie całość. Zawsze można zrobić tylko pętelki na gumosznurek, ale taśmy mocujące są bardzo wygodne i dobrze trzymają. Miłego projektowania!

      Usuń
  6. "Brałem opcjonalnie PQ GL, rozważę to jeszcze."

    Chodzi oczywiście o obicie, skrótowo napisałem.

    OdpowiedzUsuń