poniedziałek, 25 listopada 2019

Test: Buty Altra Men's Lone Peak 4.0

W ciągu ostatnich 5 lat przeszłam ponad 20 000 km. Znakomitą większość tego dystansu w butach Altra Lone Peak. Zużyłam 12 par (3x2.0, 4x2.5, 3x3.5, 2x4.0). Do tego jedną parę Lone Peak Mid i jedną Parę Superiorów. Kto da więcej? :-)

Od tego roku Altra nie zmienia modeli już tak często i 4.0 wciąż są w ofercie (na zdjęciu niebieskie, w środku), zatem myślę, że to najlepszy moment na recenzję.





Testowane egzemplarze mają:

Przebieg: 1600 km i 1350 km
Waga pary: 594 g
Rozmiar: 42

 


Lone Peaki to wyjątkowe buty. Altry to terenowe buty biegowe, tzw. trailowe, czyli do biegania po szlakach, jednak to nie biegacze są ich głównymi użytkownikami. Na przestrzeni ostatnich kilku lat stały się wizytówką długodystansowców. Na szlakach ma je na sobie nawet do 80% wędrowców (zależnie od szlaku). Według śladów ich podeszw można nawigować w terenie, autentycznie. Na pustyniach CDT ani na śniegach PCT nie musiałam wyjmować telefonu żeby znaleźć ślad.





Trafiłam na te buty szukając dla siebie ratunku - w 2015 roku przygotowywałam się do swojego pierwszego thru-hike'u Te Araroa w Nowej Zelandii, ale miałam problem: nie byłam w stanie chodzić na dłuższe dystanse w żadnych butach które miałam. Nie był to dylemat typu "niskie czy wysokie", bo od dawna po górach chodziłam wyłącznie w butach do biegania i było dla mnie oczywiste, że tak pozostanie, jednak ze wszystkimi, jakie użytkowałam było coś nie tak, a powracające kontuzje nie dawały spokoju. Długie poszukiwania naprowadziły mnie na egzemplarz, który pasował idealnie do mojej koncepcji ideału. Altra Lone Peak.


Charakterystyka

Powody, dla których wybrałam właśnie Lone Peaki są nadal aktualne:

Zero drop - podeszwa jest takiej samej grubości na całej powierzchni, pięta nie jest podniesiona - to sprawia, że stopy, kolana, biodra, kręgosłup i wszystko jest ułożone fizjologicznie, a buty w żaden sposób tego naturalnego, a zatem najzdrowszego układu nie modyfikują. Każdy milimetr pod piętą zwiększa obciążenie kolan, dla kogoś kto już ma z nimi kłopoty, tak jak ja, oznacza to ból.

Amortyzacja - moje poprzednie buty miały za mało pianki albo piankę zbyt twardą, zwłaszcza pod palcami. Długie dystanse oznaczają większe zmęczenie i mniej czasu na regenerację, wędrówka nie może oznaczać obitych stóp

Szerokość butów, a także ich kształt pozbawiony nienaturalnego czuba, a pozwalający zmieścić wszystkie palce bez kompresji pozwala na naturalny ruch i ogranicza powstawanie pęcherzy i otarć
Lone Peaki są neutralne - brak wsparcia łuku stopy (model 3.0 miał je), żadnych zmian pronacji/supinacji - pozwalały stopom działać tak jak były do tego przyzwyczajone, co na dłuższą metę okazuje się jedynym sposobem uniknięcia kontuzji (zmiana mechaniki stopy w żadnym wypadku nie może następować w trakcie wędrówki, możemy się tym zająć po sezonie).

Zanim znalazłam Altry używałam butów La Sportiva Bushido, bardziej klasycznych butach trailowych z 6-milimetrowym dropem, który pomnażał problemy z kolanami i powodował shin splinty. W palcach występowało zwężenie, wymagające skompresowania stopy. Zamiana była niesamowitym doświadczeniem - mogłam chodzić bez bólu, mogłam chodzić daleko.





Wygoda i amortyzacja

O niesamowitej wygodzie Lone Peaków decyduje omówiony wyżej fizjologiczny kształt, ale też dobra amortyzacja. Większość butów typu zero drop to buty minimalistyczne, o bardzo skąpej warstwie amortyzującej pianki. Pianka jest długodystansowcom bardzo potrzebna, bo minimalizuje skutki przeciążenia. W ofercie Altry znajdują się mniej (Superior) i bardziej (Olympus) amortyzowane modele, Lone Peak to złoty środek posiadający 25 mm pianki.

To, że Altry są szerokie nie znaczy, że pasują tylko na szerokie stopy. To mit, że buty do wędrowania muszą być dopasowane. Przeciwnie, powinny zostawiać swobodę ruchu i być dopasowane przede wszystkim w śródstopiu - w miejscu, w którym nie mamy żadnych stawów. Odpowiednio zawiązane będą trzymać się stopy.

Pięta w Lone Peakach 4.0 jest neutralnie ukształtowana, lekko ją obejmuje, ale nie wbija się w ścięgno Achillesa. Ten element był często przez Altrę zmieniany, nie zawsze z dobrym skutkiem (wersja 3.0 była bardzo zaokrąglona i uciskała ścięgno u osób nie posiadających "haczącej" pięty, m.in. u mnie). Materiał wyściółki jest miękki i śliski, więc mimo że buty wiążę luźno tak żeby pięta trochę się ruszała, nie wyciera się.




W sznurówkach widać poprawę w stosunku do poprzednich edycji. Nie są bardzo śliskie, nie są za długie (2.0) ani za krótkie (3.5). Wiążę je zawsze na podwójny węzeł, bo przy pojedynczym każde sznurówki się rozwiązują. Stosuję też specjalną metodę sznurowania, która polega na tym, żeby z ostatniego oczka cofnąć się do przedostatniego i tam zrobić końcowy węzeł. Dzięki temu unikam ściskania sznurówkami ścięgna prostownika długiego palców - to tutaj często pojawia się ból związany z przeciążeniem tego ścięgna i z objawiającym się wyżej w łydce tzw. shin splintem.




Elementem charakterystycznym jest bardzo wygodny w użyciu Gaiter Trap, wszyty na stałe rzep, do którego przyczepia się biegowe ochraniacze. Zwykle do ochraniaczy dołączone są rzepy, które się do butów przykleja, ale klej nie trzyma nigdy długo. W Altrach jest przyszyty. Jeśli nie chcemy go używać możemy go zasłonić klapą.




Męskie czy damskie

Lone Peaki występują w dwóch wersjach: damskiej i męskiej. Różnią się one wymiarami i warto dwa razy zastanowić się przed zakupem. Niniejszy test dotyczy wersji męskiej, na którą zdecydowałam się po negatywnych doświadczeniach z damską. Które będą dla Was odpowiednie zależy od kształtu Waszej stopy. Męskie mają z przodu miejsce na 5 rozłożonych swobodnie palców, a cały but jest wyraźnie najszerszy w palcach. Damskie są skrojone bardziej prosto, nie na trójkątną stopę i brakuje w nich miejsca na 5-ty palec (są wyraźnie węższe o kilka mm). Poza tym niczym się nie różnią (poza kolorami).
Jeszcze niedawno trudno było dostać mniejsze rozmiary męskie, lecz obecnie występują one w rozmiarach od 40 do 50, natomiast damskie od 37 do 43.

 Dobór rozmiaru

Rozmiar Altr często wydaje się inny niż w tradycyjnych butach, w których jesteśmy przyzwyczajeni wybierać większy, dłuższy rozmiar w poszukiwaniu szerszego, a pusty "nos" zostaje pusty. W szerokich altrach możemy wykorzystać całą przestrzeń przodu buta, pamiętajmy jednak o pozostawieniu marginesu z przodu. Buty powinny być dłuższe o ok. 1,5 cm, ja mam 2 cm luzu. Na początku może się to wydawać dziwne, ale przyzwyczaicie się i już nie będziecie mogli zrozumieć jak mogliście chodzić w czymś za ciasnym.
To uwagi zwłaszcza dla kobiet, które nagminnie noszą za małe obuwie. Panie buty miejskie wybierają na styk, w myśl narzuconej nam kulturowo zasady, że mały rozmiar stopy jest wyznacznikiem naszej urody. Bywa, że po moich pokazach przychodzą dziewczyny i mówią "rany, jakie ty masz wielkie stopy". Nie, nie mam wielkich stóp - nie noszę za małych butów. Dla przykładu obecnie moja stopa ma rozmiar 38 (24 cm), miejskie buty zakładam 39, Altry noszę 42.
Mężczyźni do miasta nie noszą aż tak dopasowanych butów, więc u nich różnica będzie mniejsza. Jaka zależy też od kształtu stopy - wąska nie będzie wypełniała buta tak dobrze, więc może się okazać, że potrzebujecie nieco mniejszego rozmiaru. Mierząc pamiętajcie, że żaden z palców nie może dotknąć czubka buta w trakcie schodzenia, a więc kiedy dociskacie nogę do wiązania sznurówek. 





Schnięcie i oddychalność

Materiał, z którego szyto Lone Peaki zmieniał się w każdym roczniku. Występujący obecnie gęsty nylon jest najlepszy z dotychczasowych materiałów. Jest cienki, schnie bardzo szybko (w odpowiednich warunkach, w słońcu i na wietrze buty schną 3 godziny), ale też nie przepuszcza piasku ani pyłu w zbyt dużej ilości (2,0 miały rzadką siatkę, przez którą pył dostawał się do wnętrza buta - vide pęcherze na CDT). Dzięki temu, że materiał nie jest mięsisty nie ma problemu z chłonięciem lodowatej wody i wielogodzinnym zimnym kompresem (ten problem występował w wersjach 3.0 i 3,5). 
Nigdy nie próbowałam Altr prać, płuczą się same przy pokonywaniu strumieni. Bród nie wżera się mocno w materiał, można je przetrzepać. Czasem płuczę wkładki.



Przyczepność
Podeszwa wykonana jest z gumy MaxTrax, zaopatrzona w bieżnik Trail Claw, co przekłada się na to, że jest to dość przyczepna, miękka guma, z wieloma wypustkami mającymi zapewnić przyczepność w błocie itp.
Przyczepność starszych modeli Lone Peaków pozostawiała wiele do życzenia, jednak od serii 3.0 aż po obecne 4.0 jest dużo lepiej. Buty trzymają dość dobrze nawet na śliskich skałach, dzięki grubym wypustkom także bardzo dobrze w śniegu (często darowuję sobie zakładanie raczków). Nie radzą sobie na lodzie i śliskich korzeniach. Znam bardziej przyczepne buty, np. wiele modelów La Sportivy, jednak Altry zapewniają tak dobre czucie terenu, że przyczepność odchodzi na drugi plan. Czuję wyraźną poprawę w stosunku do poprzednich wersji, które na  śliskich skałach ani śniegu nie trzymały, więc uważam że jest zupełnie dobrze.
Altra chwali się specjalną podeszwą, ale prawda jest taka, że nie wyróżnia się ona jakoś specjalnie. Wielbiciele przyczepnych podeszw  biegowych mogą być rozczarowani, z kolei z butami trekkingowymi czy szczególnie podejściówkami nie ma porównania. Pozwolę sobie wyrazić pogląd, że nawet najgorsza podeszwa w butach biegowych jest lepsza niż najlepsza w podejściówkach - twarde, trwałe gumy nie są przyczepne (nie mam tu bynajmniej na myśli twardości podeszwy).

Czucie podłoża i amortyzacja
Czucie podłoża w pełni rekompensuje drobne braki w przyczepności. Początkowe uczucie stąpania w chmurach szybko mija wraz ze zbijaniem się pianki w śródpodeszwie, to jest sporą wadą, ale z drugiej strony szybko uzyskujemy dobre czucie podłoża. Wersja 3.0 wbrew zapewnieniom producenta o braku zmian w tym względzie była bardziej pluszowa i wielu osobom, w tym mnie, to przeszkadzało. W butach przesadnie amortyzowanych jest prawie jak w trekkingowych - żeby wiedzieć po czym stąpamy musimy cały czas patrzeć pod nogi. W 4.0 jest idealny kompromis, czuć kamienie itd., ale nic się boleśnie nie wbija w podeszwę. Lone Peaki są zaopatrzone w Stone Guard, czyli warstwę plastiku w śródpodeszwie, która nieco ją usztywnia i zapobiega bolesnym skutkom chodzenia po ostrych skałach. Nie potrafię stwierdzić czy to działa, pewnie trochę tak. W Altrach Superior taka wkładka była osobno i rzeczywiście była jakaś (ale niewielka) różnica.
Jestem lekką osobą, mój plecak także jest lekki. Cięższe osoby mogą inaczej te sprawy odczuwać, ale jest to kwestia przyzwyczajenia. Im więcej chodzi się w miękkich butach tym lepiej na różnorodną powierzchnię reagują nasze stopy. Podobnie jest z ich wyginaniem (osoby przestawiające się ze sztywnych butów z dużym dropem niemal na pewno będą miały problem z rozcięgnem podeszwowym, który z czasem minie).



W trudnym terenie


Wiele osób uważa, że niestabilne podłoże wymaga sztywnych, stabilnych butów - nic bardziej błędnego. Zmysł równowagi mamy w głowie; jest on połączony z nogami. Nie z butami. To nogami mamy czuć co się dzieje i w ułamku sekundy reagować. Niestabilna platforma sztywnego buta, który nagle przeważa na którąś stronę nie daje żadnej pewności. Dużo łatwiej jest stąpać po urozmaiconej powierzchni w miękkich butach z miękką podeszwą, która dostosowuje się do nierówności. Prócz tego niska cholewka pozwala używać stawu skokowego, który jest ruchomy na wielu płaszczyznach, a nie tylko jednej. W Altach bardzo wygodnie chodzi się i również biega po kamieniach, piarżyskach, skałach itp. Trzeba tylko nauczyć się to robić i wykorzystywać możliwości ciała, zamiast się usztywniać. Na śliskich trawach i osypującej się powierzchni trzeba iść na tarcie, pomagając sobie kijkami, przyczepność Lone Peaków uważam tutaj za wystarczającą.

Buty długodystansowe są zwykle w większym niż zwykle nosimy rozmiarze i to właśnie jest jedyną przeszkodą do noszenia tych samych w których chodzimy w łatwiejszym terenie także w teren skalisty, wymagający wspinaczki. Po prostu w miejscu, gdzie powinniśmy poczuć palcami ścianę mamy jeszcze puste miejsce. Buty są jednak miękkie i zamiast zaczepiać możemy wygiąć czub i mimo wszystko stanąć na krawędzi. Oczywiście wielokrotnie musiałam tak robić, np. obchodząc łaty śnieżne poza szlakiem itp. Dla jednych będzie to łatwiejsze, dla innych trudniejsze - musicie sami sprawdzić.

W warunkach zimowych
Nie chodzi tu o prawdziwą zimę z niskimi temperaturami i dużą ilością świeżego śniegu - to nie są warunki na trampki. Ale już wiosenny, stary śnieg albo pierwszy jesienny jak najbardziej da się przeżyć w Altrach. Długodystansowcy nie mają wyboru - warunki bywają różne i czasem trzeba się do nich nagiąć.
Lone Peaki doskonale współpracują z tzw. raczkami, czyli gumowymi nakładkami zaopatrzonymi w kolce. Dzięki nim można pokonywać strome zalodzone odcinki i chodzić po śliskim, twardym śniegu. Zakładam je też na roztopowe błoto. Choć zakładanie pełnoprawnych raków na buty do biegania uchodzi za niebezpieczne w praktyce często się tak robi (o ile łącznik jest elastyczny powinno działać).
Żeby poprawić termikę zakładam wodoodporne skarpetki. Niestety, mroźne noce sprawiają, że mokre Altry zamarzają i zakładanie ich rano jest nieprzyjemne.





Wytrzymałość

Osobiście nie miałam z tym większych problemów, ale wytrzymałość nie należy do mocnych stron tego modelu. Zależy to jednak od sposobu chodzenia użytkownika, a także jego wagi (i wagi plecaka).
Pianka odpowiadająca za dobrą amortyzację Lone Peaków zbija się niestety szybko. Po kilku dniach znika efekt "nowych" butów, po 300 km są już trochę wyklepane, ale ten stan rzeczy utrzymuje się potem bardzo długo. U mnie dopiero po 1000 km są mocno wybite, a po jakichś 1200 doły w śródpodeszwie są już znaczące. Kontynuowanie użytkowania jest na własną odpowiedzialność - nie jest to zdrowe, zdeptane buty należy wymieniać, ale ponieważ jest to związane z pewnymi kosztami, staram się przeciągać moment wymiany.
Rzeczą, która mnie do wymiany mobilizuje jest pojawienie się tzw. dropu negatywnego, czyli zbicie się pianki pod piętą tak bardzo, że pięta znajduje się poniżej palców. Taki układ doprowadza do przeciążenia ścięgna Achillesa.



Żywot butów z negatywnym dropem można jednak przedłużyć - potrzeba matką wynalazków. Pod pięty, pod wkładkami, wkładam złożony papier (w tym przypadku zużyte mapy), tak żeby było go kilka warstw grubych razem na milimetr czy dwa. Nie chodzę w takim zestawie długo, ale te 200-300 km do następnej poczty dają radę.


Podeszwa ściera się dość powoli, na zdjęciu porównanie pary z przebiegiem 1600 km i nowej. Bolce wciąż nie zdarły się do zera, ale buty były już śliskie. Miejsce zdarcia zależy od Waszego sposobu chodzenia, u mnie jest to pod nasadą palców i na pięcie.


Wielu użytkowników Altr narzeka na słabą wytrzymałość materiały zewnętrznego, u niektórych szybciej też zdzierają się boki butów (to ostatnie na skutek kopania w kamienie). Sama widziałam takie egzemplarze z dużymi dziurami w materiale. Trudno powiedzieć czemu tak się dzieje, zwłaszcza na takim szlaku jak PCT, gdzie nie ma darcia przez chaszcze. Miałam dziury w modelach 2.0 i 2.5, natomiast ani w 3.5 ani w opisywanych 4.0 żadnych uszkodzeń mechanicznych materiału nie doświadczyłam. Materiał okazał się wręcz najbardziej odporną częścią tych butów.
Coś co następowało we wszystkich 12 parach moich Lone Peaków to odrywanie się wywiniętej części podeszwy, chroniącej przed uderzeniami. Ewidentna wada, z którą Altra nie umie sobie poradzić. Rozdarcie nigdy nie postępowało, ale często zaczepiałam o wystające korzenie itp., co raz doprowadziło do tego, że rozbiłam sobie kolano.

Wkładki Lone Peaków nie mają żadnych cech szczególnych. Nie są ani cienkie, ani zbyt mięsiste. Podobnie jak buty są neutralne i mają zero drop, zatem nie zmieniają nic w położeniu stopy - na tym przede wszystkim mi zależy. Szybko się zbijają, z czasem zdziera się też wierzchni materiał. Bywa, że wymieniam wkładki w połowie użytkowania pary butów. Nie przywiązuję zbytniej wagi do wkładek, mają one tylko zwiększać nieco amortyzację. W poprzednim modelu wkładki bardzo się ślizgały, jeżeli buty były mokre, na szczęście ten problem został wyeliminowany w modelu 4.0.



Wymiana na nowe następuje u mnie planowo, tak jak wspominałam co 1000 mil, czyli 1600 km. Wiele osób wymienia co 500 mil (800 km), ale uważam, że nie trzeba tak często. 1200 km to rozsądny kompromis.


Podsumowanie

Bez Lone Peaków żaden z moich długich dystansów nie doszedłby do skutku. Nie są idealne, parę rzeczy można byłoby zmienić - dodać lepsze wkładki, poprawić przyczepność i usunąć problem z odrywaniem się wywiniętej części podeszwy. Tak jak jest, jest jednak bardzo dobrze, buty mają wszystkie cechy, których poszukiwałam ja i wciąż powiększające się rzesze innych długodystansowców. Zbliża się już kolejny sezon wędrówkowy i nie mam wątpliwości, że rozpocznę go w kolejnej parze Altra Lone Peak 4.0.


32 komentarze:

  1. solidna opinia. Ale czemu tu się dziwić, skoro zdarłaś tyle par.
    Mnie się mażą takie buty tylko trekkingowe. Mam na myśli miejsce na palce. Mam znacznie dłuższe palce drugi i trzeci niż paluchy u stóp. Efekt jest taki, że zewnętrzny łuk w szpicu uciska od boku środkowy palec. A gdy mierzę wkładkę i miejsce za piętą po dobiciu palców do czubów wydaje się być wszystko ok. Ale w trakcie wędrówki potrafi to boleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też bym takie chciała, ale to co jest w sklepach w ogóle nie nadaje się dla ludzi, którzy mają palce u nóg... Śniegowce Sorela są dość blisko, Lundhagsy były węższe - ale oba z okrągłym przodem przynajmniej, a nie z czubem. Niestety w sztywniejszych butach nie można aż tak swobodnie podchodzić do dużego rozmiaru, bo zaczynają latać. Z takich okrągłych to przychodzi mi do głowy New Balance, no ale to też biegowe i ze słabszą amortyzacją. Najgorsze z jakimi miałam do czynienia to były Inov 8, tam ten łuk był bardzo ścięty.

      Usuń
    2. Czy miałaś do czynienia z marką Hoka One One? Są to także buty biegowa, budową trochę zbliżone do Altry (mały drop, duża amortyzacja) i maja w ofercie oczywiście modele trailowe (np. Speedgoat). Czy na długich szlakach za oceanem są to buty przez Ciebie zauważane na nogach innych wędrowców?

      Usuń
    3. Tak, zdarzają się, choć rzadziej, bo ich podeszwy nie są tak "terenowe" i wytrzymałość pozostawia nieco do życzenia, ale wybierają je ci, którzy potrzebują naprawdę dużej amortyzacji, a nie przeszkadza im, że drop nie jest zerowy.

      Usuń
  2. Przy moich dystansach w granicach 80 km biegówki nie są problemem. Mają one raczej w miarę miękkie czubki i nawet delikatne dobijanie nie masakruje mi palców. Jednak w przypadku skórzaków, które mają dodatkowo twardą gumę na czubach i plastikową wkładkę pod skórą, potrafi to być bolesne. Podczas zejścia stopa sunąc w kierunku przodu jest kompresowana przez kształt i robi się nie przyjemnie.
    Dla mnie pod tym względem sensownym kształtem był ten w Hanwagach Ferrata combi. To dziwne bo to buty na ferraty właśnie i powinny być zwężane dla lepszej wspinaczki. Zastanawia mnie jeszcze Hanwagowa seria butów bunion dla ludzi z haluksami. Mają one być właśnie szersze w palcach i standardowe w śródstopiu. Może to byłoby rozwiązanie? Sam nie wiem. Ale to nie jest już taki problem gdy przez większą część roku noszę trailówki, a trekkingi tylko zimą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Hanwaga nawet nogi nie włożę. Ale wiem, że robili buty na miarę, koleżanka sobie zamawiała wg. obrysu stopy i mówiła że zrobili tak jak chciała. Nie wiem jak daleka była modyfikacja. Buty bunion raczej nie mają na celu poprawy sytuacji, tylko utrwalenie już istniejącej - dla kogoś kto halluksów nie ma i mieć nie chce to raczej słaba opcja. Nie miałam nigdy takich w ręce (tzn. na nogach), więc nie wiem jak wyglądają, ale zakładam że są poszerzone u nasady palców, a w czubie nadal wąsko. Czyli tak jak w zwykłych butach de facto, bo ja np. mając proste palce we wszystkich butach mam luz w miejscu gdzie ma być hallux - bo teraz to już tak zwyczajna deformacja że stała się normą i takie buty zrobią prędzej niż dla ludzi z prostymi palcami.
      Jeżeli jesteś w stanie dotykać palcami przodu buta to na moje oko masz jednak za mały rozmiar.

      Usuń
  3. Nie, zbyt małego rozmiaru nie mam na pewno. Pomiary pokazują 1,5 cm zapasu. Tak jak w pierwszym komentarzu, to bok najdłuższych palców jest uciskany. Kiedyś przerobiłem jeszcze większy rozmiar. To była tragedia. Tak jak zauważyłaś w teście, śródstopie było niedopasowane. było tam zbyt wiele miejsca. A buty były tak długie, że się potykałem.
    Co do Hanwaga i butów na haluksy, to myślałem, że skoro będą szersze u nasady to i łuk będzie miał łagodniejszą krzywiznę. To by wynikało ze zwykłej geometrii. Ale też ich nie miałem w rękach.
    Przypomniały mi się jeszcze Keeny, które mają wręcz kwadratowe czubki. Jjedyna para casualowych butów tej firmy, którą miałem, była jedną z mniejszych jakie nosiłem i nie miałem większych problemów z uciskiem. Ale wiem, że w terenie mogła by być problemem podeszwa, która z doświadczeń znajomych z czasem robi się piekielnie śliska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem... Nie wiem czy Hanwag ogarnia zwykłą geometrię, obawiam się, że może nie ogarniać. Jeśli będzie okazja obejrzę.
      Miałam kiedyś sandały Keen, ale były jednak za wąskie i uciskały duży palec. Podeszwa była zupełnie ok, co więcej pamiętam w Appalachach byli ludzie w Keenach, a gdzie może być bardziej ślisko. Także nie skreślałabym ich od razu, jeśli Ci pasują.

      Usuń
  4. I have worn Hanwag bunion type approach shoes for several years. I do not have any Hallux problem or any other problem with foot geometry. I used Hanwag because it was the best choice available at that time. I usually hike in the Austrian alps. The Hanwag are true approach shoes. Very close cut to the feet and a stiff hard sole. The bunion version just made them fit more comfortable to my feet. The normal version is almost as tight as a climbing shoe. In my opinion.
    I now use Altra Timp 1.5 . Very similiar to Lone Peak, just a bit more cushion. I also had the Lone Peak for about 300 km.
    My partner actially prefers the Hanwag approach shoes over the Lone Peak because he has very long and small feet. So lucky to live in a world with so many different shoes available!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks for you input! I tried the Timps are they felt very comfortable but I've seen the upper mesh destroyed in just a few days so didn't give them a try. Camparing Altra and Hanwag may sound crazy but yeah, we are Europeans and sometimes need proper boots too... Only if they could be like Altras.

      Usuń
  5. Zapytam z ciekawości - czy nie kusiło Cię wypróbowanie Altry Olympus z większą amortyzacją i podeszwą Vibram? Czy miałaś te buty na nogach? Jakie odczucia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam ich na swoich nogach, ale widziałam na cudzych. Lone Peak'i 3.0 miały dość dużo amortyzacji, takiej sztywnej i puchatej, przez którą nie czuło się dobrze podłoża, prawie jak w butach hikingowych i bardzo tego nie lubiłam, nie było precyzji.
      Amortyzacja zbija się i akurat w moim przypadku lepiej żeby było jej mniej - mniej się zbije i będą mniejsze wydeptane doły. Mam poprzeczne płaskostopie i takie doły są dla mnie szkodliwe. Musiałabym takie buty bardzo często wymieniać. Jeśli będę się wybierać gdzieś, gdzie będzie przewaga asfaltu wtedy się zastanowię, bo twarda nawierzchnia bardzo męczy, ale tak to nie mam potrzeby.

      Usuń
  6. Hello
    Dziękuję za szczegółowy opis, który dokładnie przeanalizowałam. No, cóż nie ma chyba w 100 procentach doskonałych butów. Bo i nasze stopy daleko mają do doskonałości hi hi.
    Myślę, że przymierzę się do tych butów, dlatego że po ostatnich długich wędrówkach, nabawiłam się kłopotów z rozcięgnem, co jest strasznie bolesne,koszmarnie.
    Podoba mi się, że but ma szeroki przód, aby palce mogły być swobodne.Cóż, jak nie spróbuję to się nie dowiem, ale liczę, że będzie dobrze. Choćby w większości możliwości tego buta i mojej daleko doskonałej stopy. Dzięki wielkie:)))Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nosząc buty skazujemy się na odebranie naturalnej doskonałości naszym stopom. Jeśli masz problemy z rozcięgnem to radzę ostrożnie z Altrami - jak wszystkie buty zero drop wymagają sprawności tego rozcięgna. Długoterminowo powinny pomóc, ale muszą być dawkowane powoli.

      Usuń
  7. Poczytałam o zeszłorocznej wycieczce Pani Agnieszki i zamówiłam. Ponieważ przyszły po południu zdążyłam tylko pobiegać po okolicy (12 km) a na drugi dzień 23 km (marszobieg) po górach. Mam też problem z długością palców w kolejności i miejscem na nie w bucie. Ten problem nie istnieje - warunek: faktycznie 2 cm większe - sznurówki dopasują but do podbicia. Trwałość to specjalność Pani Agnieszki, ale wygoda nieopisana.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za obszerną recenzję, od wczoraj też jestem szczęśliwą posiadaczką Altra Lone peak 4.5 i zastanawiałam się, czy nie przesadziłam z doborem rozmiaru �� zawsze kupuję buty sporo większe, myślałam ze te obecne za duże, ale patrząc na zdjęcia i to, co piszesz, zostawiam. Nogi mi pewnie podziękują po 10h biegu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak w bieganiu, bo biegaczką nie jestem - wydaje mi się, że może ono wymagać nieco większej precyzji, ale w chodzeniu im większe tym lepsze. Zawsze można ciaśniej zasznurować albo uzupełnić skarpetkami zanim nogi spuchną ;-)

      Usuń
  9. Dzięki za bardzo szczegółową recenzję. Ciekawi mnie czy wypróbowałaś już model 4.5 i jak wypada w zestawieniu z 4.0. Coraz trudniej znaleźć starszą wersję, a do nowej nie jestem przekonana. Trzymam kciuki za Szwecję po długości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki! Umknely mi tu komentarze, wiec wybacz opozniona odpowiedz. Tak przypadly mi do gustu 4.0, ze kupilam kilka par i mam zapas na jakis czas. Nie mialam jeszcze na nogach 4.0, kolega mial na przejsciu (w zasadzie obejsciu) Republiki Czeskiej i narzekal na trwalosc, siatka sie podarla. Za jakis czas bedzie 5.0, moze warto poczekac.

      Usuń
  10. Dzięki Twojemu opisowi i rekomendacji mam wreszcie buty idealne. Dziękuję! Mam halluksy na z natury szerokich stopach, a na dodatek moje (niemłode już ;-) stopy reagują bólem na chodzenie w butach ze sztywnymi podeszwami. Kupiłam męskie Altry Lone Peak 4.0, o dwa numeru większe od butów, które normalnie noszę. Przeszłam w nich ok. 100 km w Bieszczadach i okazały się doskonałe: fantastycznie wygodne, przyczepne, naprawdę szybkoschnące. Chodziło mi się wspaniale, choć był to pierwszy raz w terenie po kilkuletniej przerwie.
    Jestem pełna podziwu czytając o Twoich wędrówkach. To wspaniale, że masz czas i chęci, żeby tak obszernie o nich pisać i je pokazywać, a do tego jeszcze zamieszczać tak wyczerpujące recenzje sprzętu. Dziękuję jeszcze raz! Trzymam kciuki za obecną wyprawę i wiele następnych,
    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sie ciesze, ze opis pomogl znalezc wygodne buty! Dzieki i zycze kolejnych udanych wedrowek :-)

      Usuń
  11. Noszę już te buty,prawie trzeci miesiąc...Altre Lone Peak jak mi pisałaś, choć ja po promocji dostała 4.5....jestem bardzo zadowolona...na razie po trenie górek kaszubskich. No i wiadomo, nie przemierzam dzienną ilość km jak Ty. Z butów jestem mega zadowolona, tym bardziej że niestety stopy u mnie, to bolączka. W tych butach muszę powiedzieć to sama przyjemność. Za miesiąc testować będę je w Beskidach...tak przyczepność jest w nich na 5...i schnięcie jak wpadnie się gdzieś w "bagienko"...Dzięki za recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawde okropne, ze wiekszosc sprzedawanych butow w ogole sie do chodzenia nie nadaje. A ludzie mysla, ze to wina ich feralnych stop! Dobrze, ze sa Altry... Pozdrow Kaszuby i Beskidy :-)

      Usuń
  12. Hej, a jaki miałaś ciężki ten plecak. Rozumiem że na lekko ale u każdego waga to pojęcie względne. Szukam właśnie nowych butów bo moje buty asolo nucleon na długim dystansie (GSS) strasznie mnie potraktowały. Teraz po twoim opisie wiem że to m.in wina zbyt małego rozmiaru bo przy kilkudniowych wycieczkach nigdy nie miałem odcisków i obtarć. Pytanie czy przy wadze plecaka ok 10-11kg buty nie będą zbytnio spłaszczone przez dodatkowa wagę plecaka. Powodzenia w dalszych wyprawach i dzięki za obszerna i konkretną recenzje butów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz wagi plecaka liczy się też waga użytkownika. Mój plecak przeważnie liczy 10-15 kg zależnie od fazy zjedzenia prowiantu, ja średnio ważę 55 kg. 10-11 kg to całkiem lekko. Znam też i cięższych użytkowników, po prostu jak ktoś ma powiedzmy powyżej 80 kg i plecak to szybciej mu się te buty spłaszczą *ale spłaszczą się tak czy owak, to akurat ich wada ta szybka spłaszczalność.
      Dzięki!

      Usuń
  13. Przymierzam sie do kupna Lone Peakow i mam pytanie, czy oprocz dlugich dystansow, sprawdza sie np w Tatrach (Rysy, Świnica)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, tylko na takich trasach lepsze jest bardziej precyzyjne, mniej obszerne obuwie, więc rozmiar musiałby być nieco mniejszy niż na długie dystanse.

      Usuń
  14. Cześć. Na wstępie bardzo dziękuję na najlepszego bloga, jakiego czytam.
    Jako, że buty to od zawsze mój największy problem z racji szerokich stóp i haluksa to idąc Twoim doświadczeniem zakupiłem wiosną tego roku Altry Lone Peak 4.5. Nie będę powtarzał pozytywnych opinii, bo to faktycznie najlepsze obuwie do turystyki pieszej, zwłaszcza jak Natura obdarowała nas takimi, nie innym stopami:)
    Pozwolisz jednak, że napiszę o negatywnych doświadczeniach. Negatywy dotyczą tylko trwałości. Udało mi się w nich pokonać dystans tylko 470km. Nie wytrzymała cholewka. W obu butach pojawiły się pęknięcia na zgięciu.Pękły wpierw silikonowe wzmocnienia, potem sama siateczka. Również na łączeniu z podeszwą - tkanina rozerwała się wzdłuż, rozwarstwiła w kilku miejscach z przodu. Postanowiłem złożyć reklamację, która o dziwo - została rozpatrzone POZYTYWNIE (sklep TriCentre). Dlatego wszystkich zachęcam, by nie zasypiali gruszek w popiele i reklamowali, jeśli tylko mają uzasadnione powody - niech producent wie o problemach.
    Stoję teraz przed dylematem - CO DALEJ? Masz jakieś przemyślenia? Naturalnym ruchem był by zakup wersji 5.0 - możesz, możecie coś o nich napisać? Jak z trwałością, czy w kwestii wygody coś się zmieniło in minus?
    Pozdrawiam serdecznie, Mirek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, cieszę się, że czytasz :-)
      Wiem, że są takie przypadki jak Twój i niektórym osobom Altry rozpadają się szybko. Nie wiem od czego to zależy, chyba od sposobu chodzenia. Zużyłam już prawie 20 par i nic w materiale nie pękło (malutka dziurka w jednym na PCT). Ale spotkałam ludzi, którzy mieli tak jak Ty. Niestety.
      W nowym modelu próbowali coś z tą trwałością zrobić, ale niestety wygoda i komfort noszenia na tym ucierpiały. Sama nie zdecydowałam się na 5.0, czekam na 5.5, bo niestety opinie na temat 5-ek są złe. Jest w nich bardzo dużo gumy, z tyłu i z przodu - przez to nie oddychają tak dobrze, a przód zgina się akurat tak że uciska mały palec. Próbowali też przyszyć odrywający się czub, ale zrobili przy tym węzły, które są wyczuwalne w środku (zaklejone taśmą malarską!). Mój kolega je kupił i oddał, stąd takie dokładne info. Oczywiście to nadal Lone Peaki, więc lepsze od większości butów dostępnych na rynku, ale powinni się bardziej postarać.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. ...właśnie, jak czytam o Twoich doświadczeniach i osiągach rzędu 1000-1500 km to "zazdraszczam". Pierwsze pęknięcie na wzmocnieniu pokazało się po jakiś 150 km. Potem się pogłębiało. Racjonalnie myśląc może kwestia doboru rozmiaru, tęgości, mieć znaczenie, choć mam stopę 39, kupiłem 42, więc moja logika się sypie.
      Zmartwiły mnie Twoje nienajlepsze informacje o piątce. O ile dla lepszej trwałości byłbym w stanie poświęcić oddychalność, gdyż w moim zasięgu są głównie jednodniówki, to z uciskaniem małego palca pogodzić się nie zdołam:).
      Cóż - pozostaje przekonać się na własnej skórze i przymierzyć. Dzięki Twoim uwagą znowu wiem na co zwrócić uwagę.
      Bardzo dziękuję za poświęcony czas. Dobrego!

      Usuń
    3. Najwięcej wycisnęłam z Altr 2300 km i też ani jednego pęknięcia. Wiem, że to zależy od przypadku - jednym nie pękają nigdy, innym zawsze. No niestety.
      Pozdrawiam i przyjemnych wędrówek!

      Usuń