poniedziałek, 25 lutego 2019

Jak dbać o śpiwór puchowy

Wybór śpiwora puchowego wydaje się oczywisty - niska waga, świetna termika, trwałość wypełnienia. Śpiwór syntetyczny to już obecnie dość rzadkie zjawisko, rzecz co do której nie mamy zbyt wielkich wymagań. Śpiwór puchowy to spory wydatek, na który decydujemy się często z myślą o poważniejszych zastosowaniach, licząc przy tym na jego podstawowe zalety. Żeby jednak zachował swoje parametry i służył przez lata trzeba o niego dbać. 
 
Od lat używam puchowych śpiworów, aktualnie mam ich w sumie 7. Nawet sam producent dziwi się, jak to możliwe, że śpiąc w śpiworze codziennie przez wiele miesięcy, nie doświadczam dużego spadku loftu, kompletnego zabrudzenia ani uszkodzeń mechanicznych.

Często dostaję od Was pytania czy aby na pewno puch sprawdzi się w trudnych warunkach, przy większej wilgotności i w czasie dłuższych wędrówek z noclegami pod namiotem. Jak zadbać o śpiwór puchowy tak aby służył długo i zachował swoją termikę? Mam nadzieję, że pomoże Wam w tym kilka wskazówek, zawartych w tym artykule.



Zagrożenia

To, czego się słusznie boimy najbardziej to utrata sprężystości i spadek loftu, czyli puszystości śpiwora. Wyższość puchu nad wypełnieniami syntetycznymi polega głównie na tym, że jego niewielka ilość ma dużą objętość, ale tylko puch w dobrym stanie będzie mógł tę właściwość zachować. 

Dobrej kondycji naszego śpiwora puchowego zagrażają:

Wilgoć - pochodząca z zewnątrz, a więc z pary wodnej zawartej w powietrzu, jak również wilgoć, którą generuje nasz organizm oraz z naszego oddechu
Brud - pochodzące z naszego ciała zanieczyszczenia, tłuszcz i sól z potu oraz zwykłe zabrudzenia np. z jedzenia czy żywicy
Uszkodzenia mechaniczne poszycia - rozdarcia, zaciągnięte nitki
Zbyt duża kompresja odpowiadająca za uszkodzenie puchu i trwałą utratę puszystości


Transport

Transport śpiwora oznacza niemal zawsze jego kompresję, chyba że podróżujemy samochodem. O ile kompresję stosujemy rozsądnie, wkładając śpiwór do worka o odpowiedniej dla niego objętości, puch powinien dobrze to znosić. Jeżeli jednak przesadzimy zbytnio skompresowany puch zbije się, straci elastyczność, drobne nitki jakie składają się na poszczególne piórka (puszki) połamią się. Śpiwory syntetyczne są jeszcze bardziej wrażliwe pod tym względem, ale i śpiwory puchowe kompresja wykańcza.

Niestety, modzie na pakowanie się na lekko towarzyszy moda na pakowanie się do plecaka o małej objętości. Często obserwuję jak inni hikerzy ściskają swoje śpiwory do granic możliwości. Takie traktowanie sprawi, że przedwcześnie trzeba będzie zakupić nowy śpiwór (tudzież wymienić puch na nowy).
 
O dołączanych przez producentów workach transportowych możemy od razu zapomnieć i przeznaczyć je do czegoś innego, bo do transportu śpiworów w plecaku w trakcie wędrówki się nie nadają. Dlaczego? Oprócz tego, że często są za małe (nigdy nie wciskajcie do nich śpiwora na siłę) są one wykonane z materiałów, które nie są wodoodporne, nie są podklejone, a zamykają się tylko na sznurek. Powinno nam zależeć na tym aby nie dopuścić do przemoczenia na skutek dostania się do śpiwora wody deszczowej, ale także przenikania pary wodnej z otaczającego powietrza jeżeli nie pada.
 
Unikajmy za wszelką cenę worków kompresyjnych z taśmami. Owszem, skutecznie pomogą zmniejszyć objętość nawet największego "wiadra", ale wykończą puch w trybie ekspresowym.
 
Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest zakup worka wodoszczelnego, tzw. dry baga, czyli "suchego worka" z rolowanym zapięciem. Takie worki są najczęściej wykonane z silikonizowanego nylonu lub DCF (cubenu). Worki ściągane sznurkiem (widoczne na zdjęciu po prawej stronie) nie spełniają swojej roli, bo woda dostaje się do środka poprzez otwór pozostały po ściągnięciu sznurka.


Z mojego doświadczenia wynika, że dla śpiwora z 500 g puchu worek nie powinien być mniejszy niż 10-11 litrów, dla 250 g puchu odpowiednie będzie 6 litrów itd.
 
Worek nie może być za mały także po to żeby łatwo było go zrolować. Włożony do niego śpiwór dociskamy kolanem i rolujemy worek, dbając aby brzegi listwy dobrze do siebie przylegały.


Jeżeli nasz plecak nie jest wodoodporny to innym dość dobrym rozwiązaniem jest transport śpiwora luzem w plecaku wyłożonym dużym workiem na śmieci i gruz, co do którego jesteśmy pewni, że nie przecieka. Taki sposób jednak nie gwarantuje ochrony przed brudem, ponieważ cały nasz sprzęt i torba z jedzeniem także znajdą się w tym worku. W warunkach szczególnie wilgotnych najlepiej jest zabezpieczyć się podwójnie i śpiwór transportować w worku wodoszczelnym, ale jednocześnie w plecaku wyłożonym workiem lub osłoniętym pokrowcem przeciwdeszczowym.
 

Przygotowanie do użycia

Ważne jest aby czas spędzany przez śpiwór w worku transportowym był jak najkrótszy. Zwłaszcza, jeżeli mamy świadomość, że w plecaku tkwi niedosuszony śpiwór, który kiśnie w worku wodoszczelnym.


O ile wilgotność powietrza nie jest wyjątkowo duża, po dotarciu do miejsca obozowania śpiwór należy wyjąć z worka jak najszybciej. Wyjęcie śpiwora z worka i roztrzepanie puchu jest jedną z pierwszych rzeczy, które robię w obozie. W nabraniu loftu pomoże porządne przetrzepanie - trzepać śpiwór trzeba zraz po wyjęciu z worka, tak aby piórka nie pozostały sklejone w trakcie schnięcia; można oczywiście jeszcze poprawić.
 
 
Dbamy przy tym o to żeby puch był równomiernie rozmieszczony - ma on naturalną tendencję do zbijania się w większe kłęby i zdarza się, że wypełnienie przemieszcza się nierównomiernie, szczególnie jeżeli śpiwór był wilgotny. Jeżeli takie kłęby i łysiny są widoczne po przetrzepaniu możemy ręcznie poprzesuwać puch i wyrównać jego rozmieszczenie. To pozwoli nam uniknąć chłodnych miejsc i w pełni wykorzystać możliwości termiczne śpiwora.





Użytkowanie

Mogłoby się wydawać, że nie sposób użytkować śpiwór niewłaściwie, ostatecznie tylko się w nim leży. Jak już ustaliliśmy na wstępie, śpiworom szkodzi brud i wilgoć. O ile na dostęp wilgoci do śpiwora mamy wpływ ograniczony, to uniknąć brudu możemy dużo łatwiej.
 
Najzagorzalsi wyznawcy filozofii fast & light nie noszą ze sobą drugiego zestawu ubrań, w związku z czym do śpiwora wchodzą nago lub w mokrym, brudnym i przepoconym ubraniu. Nie jest to wcale dobry pomysł.
 
Brud, który zaszkodzi śpiworowi najbardziej nie pochodzi wcale z otoczenia, ale z nas samych. Tłuszcz i sól z naszego ciała będzie przesiąkać wraz z potem do materiału, a stamtąd do puchu. Kiedy zbierze się tego większa ilość, puch zacznie się kleić i zbijać, co w konsekwencji doprowadzi do utraty loftu.
 
Najlepiej zatem mieć ze sobą zestaw do spania w postaci koszulki z długim rękawem i getrów oraz skarpetek, a także czapki, bo kontakt tłustych włosów ze śpiworem także źle się kończy. Oczywiście taki zestaw musi być dostosowany do warunków, czasem jest po prostu zbyt gorąco, ale jeśli tylko to możliwe śpijmy raczej w ubraniu i rozpiętym śpiworze niż nago w zapiętym. Zestaw bielizny, który ze sobą noszę służy mi także w ciągu dnia jako warstwa termiczna, ale bluza jest drugą warstwą, a getry rzadziej używane, więc nie są nigdy bardzo brudne.


Alternatywą dla bielizny jest wkładka do śpiwora, ale nie uważam tego wynalazku za praktyczny, dlatego że ma on tylko tą jedną jedyną funkcję, więc stanowi niepotrzebny ciężar. 
 
Pamiętajmy też w miarę możliwości o tym żeby zmyć z twarzy sól i krem z filtrem.
 
Jeżeli chodzi o wilgoć sprawa jest trudniejsza i w wielu wypadkach jej nie unikniemy. Trzeba o tym pomyśleć jeszcze przed rozbiciem obozu, wybierając odpowiednie miejsce biwakowe. Znaczenie ma wybór odpowiedniego materiału w naszym śpiworze, ale 3-sezonowo większość z nas wybierze lżejsze i szybkoschnące materiały, zamiast odporniejszych na wilgoć, ale cięższych, które mają zastosowanie głównie zimą.
 
Wilgoć pochodząca z naszego oddechu to często największy kłopot. Zimą możemy używać kawałka materiału przypiętego do śpiwora, albo kłaść coś na nim (czasem w charakterze takiego "śliniaka" podsuwam sobie pod nos jedwabną chustkę, którą mam na głowie, można też użyć buffa, który wyschnie na nas w ciągu dnia).
 
Pod żadnym pozorem nie należy oddychać do śpiwora. Jeśli nie jest to konieczne, nie podciągajmy śpiwora pod sam nos.


Suszenie

W ciągu nocy z naszego ciała odparowuje ponoć około 0,5 litra wody, odparowuje oczywiście prosto do śpiwora.  Problem stanowi również wilgoć z zewnątrz, para wodna przenikająca z powietrza. W wyniku wystąpienia zjawiska kondensacji na materiale osadzają się kropelki wody.
 

Im cieńszy śpiwór tym większe prawdopodobieństwo, że wyschnie sam. Jeśli materiał ma dobre parametry oddychalności i przepuszcza parującą wilgoć śpiwór będzie na bieżąco podsuszany ciepłem naszego ciała. To tak jakbyśmy powiesili go na kaloryferze. W przypadku grubego śpiwora nie będzie już tak łatwo, ponieważ będzie on za dobrze izolował i nie dopuści do takiej szybkiej ucieczki ciepła.
 
 
Najwilgotniejsze miejsca na powierzchni śpiwora to te, które są najsłabiej ogrzewane - najczęściej śpiwór jest wilgotny w stopach, podobnie jest kiedy używamy wewnątrz śpiwora kurtki puchowej. Czasem pomaga tylko wyjęcie kurtki i śpiwór podsycha, jeszcze kiedy w nim jesteśmy. Oprócz tego śpiwór pobiera wilgoć z naszego oddechu, a więc pod brodą, wokół szyi i czasem też na kapturze, jeśli go mamy.

Warunki najodpowiedniejsze do suszenia to słońce i wiatr, korzystajmy z nich jak najczęściej. Tkaniny, które służą za pokrycie śpiworów schną bardzo szybko, puch też, po kilku minutach będzie już wyraźna różnica, po pół godzinie śpiwór będzie zupełnie suchy.



Nie warto wywieszać śpiwora zawsze - często bywa tak, że powietrze jest bardzo wilgotne, a tylko ciepło naszego ciała sprawia, że wilgoć ze śpiwora odparowuje. Jeśli wywiesimy tak podsuszony śpiwór ponownie nam on nawilgnie.

Jeżeli nasz śpiwór jest obity materiałem membranowym lub innym o zwiększonej odporności na wodę będzie trudniej pochłaniał mniej wilgoci z zewnątrz, natomiast utrudnione będzie usuwanie wilgoci z zewnątrz - w celu wysuszenia należy taki śpiwór odwrócić na drugą stronę. Najlepiej zresztą robić to też ze zwykłymi oddychającymi śpiworami.

Przyjrzyjmy się uważnie, gdzie rozwieszamy śpiwór do suszenia - gałęzie drzew iglastych mogą być powleczone żywicą, kolczaste krzewy mogą wydrzeć dziurę w dość jednak delikatnym materiale śpiwora.




Przechowywanie

Przechowywanie śpiwora w jego worku transportowym to prosta droga do skrócenia jego życia, znacznego zmniejszenia puszystości i trwałego uszkodzenia puchu. Śpiwory muszą być przechowywane luzem, rozwieszone lub rozłożone. W pewnych przypadkach akceptowalne jest przechowywanie w dużym bawełnianym lub siatkowym worku, jakie producenci niekiedy dołączają do swoich wyrobów, jednak lepiej unikać jakiejkolwiek kompresji i trzymać śpiwór całkowicie rozprężony.

Oczywiście śpiwór zajmuje dużo miejsca. Możemy trzymać go na szafie albo pod łóżkiem, a także rozwieszony np. w garderobie jeżeli taką posiadamy.

 
Na koniec jeszcze kilka słów o naturze puchu. Śpiwór nowy ma zawsze większy loft niż używany. Puch w nowym śpiworze nie był nigdy kompresowany, jest doskonale wywietrzony, wysuszony. Należy się liczyć z tym, że puszystość zmniejszy się już po pierwszym użyciu i nigdy nie wróci do stanu pierwotnego. Jest to niemożliwe, dlatego warto brać pod uwagę naturalny spadek puszystości przy zakupie śpiwora i nie wybierać granicznej temperatury komfortu. Warto też zauważyć, że loft będzie się różnił w zależności od wilgotności w pomieszczeniu, w którym jest przechowywany, a wiec nie panikujmy, jeśli śpiwór wygląda na sflaczały - jeżeli w naszym mieszkaniu jest wilgotno, prawdopodobnie jest to właśnie tym spowodowane (u siebie stwierdziłam różnice w wadze rzędu 12g w zależności od wilgotności powietrza w różnych pomieszczeniach i porach roku).

Pranie

Jak już wyżej pisałam, brud i tłuszcz oraz sól z naszego ciała to drugi obok wilgoci czynnik wpływający na spadek sprężystości puchu. W wielu przypadkach można sprężystość przywrócić za pomocą prania, potrafi ono jednak być prawdziwym wyzwaniem.
 
O ile mniejsze wyroby puchowe jak na przykład kurtki można prać w domu to śpiwory posiadające dużą ilość wypełnienia najlepiej oddać do specjalizującej się w praniu puchu pralni.
 
Moje doświadczenia z praniem puchu są niewielkie i złe zarazem. Jedyna próba wyprania kurtki zakończyła się trwałą degradacją puchu, który musiałam wymienić. Choć w gruncie rzeczy wydawało mi się, że wykonałam wszystko prawidłowo, najwyraźniej popełniłam błąd i więcej puchu prać w domu nie zamierzam. Wielu moich znajomych prało swoje rzeczy z powodzeniem, więc nie odradzam całkowicie.

Jak prać puch?
 
W dużej ilości wody o temperaturze nie przekraczającej 30 stopni Celsjusza, ręcznie lub w pralce na delikatnym programie. Jako środka piorącego należy użyć specjalnego płynu np. Biały Jeleń lub Grangers. Bardzo ważne jest wielokrotne płukanie. Nie należy odwirowywać. Suszenie należy wykonać w suszarce bębnowej z użyciem piłeczek tenisowych lub przy kaloryferze/na słońcu, stale przetrzepując i rozdrabniając kulki puchu, pilnując aby piórka się przy tym nie podarły. Trwa to z reguły co najmniej 2 dni.
 
Na forum NGT mamy cały temat o praniu puchu, polecam lekturę.
 


16 komentarzy:

  1. Hej,
    A mam pytanie. Jak zapatrujesz się na luźne wrzucenie śpiwora puchowego na dno plecaka i przygnieceniem go pozostałym sprzętem? Na stronach UL hiking'owcy tak robią. Sposób też jest opisywany w "Sztuka minimalizmu w podróży" - taka puchowa poduszka na sprzęt. Właśnie zastanawiam się czy samemu tego nie robić.

    Czy taki sposób nie uszkadza znacząco puchacza i nie robi w nim zimnych punktów? np. od 1,5L wody w butelce. Czy bezpieczniej jest go lepiej wrzucić w worek transportowy od producenta?
    Chodzi mi o równomierne rozłożenie ciężaru w plecaku na śpiwór podczas podróży.

    PS. Robisz świetną robotę i zawsze Cię czytam.

    Pozdrawiam, Paweł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Osobiście nie jestem zwolenniczką tej metody. Nie chodzi tylko o przygniatanie, ostatecznie śpiwór znajdujący się w worku też jest zgniatany przez to co pakujemy wyżej, ale ogólnie o brud i wilgoć, trochę też o chaos. Zazwyczaj plecak jest wtedy wyłożony linerem lub workiem, ale co jest na tyle czyste, że możemy z czystym sumieniem zapakować je ze śpiworem? Ubranie - niekoniecznie, worek z jedzeniem - zależy czy jest czysty i suchy, jeśli wieszamy nocą jedzenie np. przed niedźwiedziami często będzie mokry po deszczu. Nie chcemy też żeby śpiwór pachniał jedzeniem. Ostatecznie zostają tylko drobiazgi. Poza tym w deszczowych warunkach tylko jedna warstwa chroniąca śpiwór to trochę mało, wolę i worek, i liner albo worek i pokrowiec od deszczu (tudzież naprawdę wodoodporny plecak). Wspominam o tym wyżej pod workami wodoszczelnymi.
      Dzięki i też pozdrawiam.

      Usuń
    2. ja tak robię. Wewnątrz plecaka zawsze mam plastikowy wór (80 l), jeśli mam sztywną karimatę wkładam ją najpierw na środek, potem upycham wokół śpiwór i kurtkę puchową. Dokładam piżamkę (czyli w/w komplet bielizny na zmianę), po czym zamykam, zawijam żeby się nie dostała woda. Na to idą rzeczy, których nie trzeba chronić przed zamakaniem- butelka, raki... Jedzenie noszę w dolnej komorze plecaka też w plastikowym worku. Tam też jest namiot- poza tym workiem. Dodatkowych ubrań mam tak mało, że mieszczą się w brzusznej kieszonce plecaka. Kremy i inne niebezpieczne dla śpiwora rzeczy noszę w klapie. To jest bardzo efektywne, bo śpiwór zalewa wszystkie wolne miejsca. Przeciwdeszczowe rzeczy mam w bocznej kieszeni (pod ręką). To mi się sprawdza od lat.

      Usuń
  2. Wydźwięk tego artykułu odbiera wszelką ochotę na korzystanie z puchowca. Dbajmy o niego, ale nie popadajmy w skrajność... Pamiętajmy, że to śpiwór jest w naszej służbie, nie na odwrót.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przepis na jak najdłuższe korzystanie i zachowanie śpiwora w jak najlepszym stanie. Oczywiście nie zawsze da się zastosować do wszystkich zasad, ale nie jest to przecież nic skomplikowanego. W skrócie: suszyć, trzepać, spać w "piżamie" i nie kompresować za bardzo.

      Usuń
    2. mi nie odbiera, w odludziu, zimą, na koniec ciężkiego dnia śpiwór to mój najlepszy przyjaciel, a o przyjaciół dbam z przyjemnością. Bez puchowego śpiwora nie chodziłabym zimą po górach czy po Arktyce, nie podobałabym mi się wiosenna Islandia, ogólnie ominęłoby mnie mnóstwo wspaniałych rzeczy. To ma oczywiście większe znaczenie jeśli się chodzi w długie trasy. Nie sypia w cieple przez wiele kolejnych dni itp.

      Usuń
  3. Droga Leśna Duszo, w jaki sposób radzisz sobie z myciem głowy i jednoczesnym dbaniem o śpiwór? Bo raczej wchodzenie z mokrą głową i opatulanie się kapturem to trochę średni pomysł i raczej nie służy śpiworowi. Masz może jakieś sposoby?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radzę sobie nie używając śpiworów z kapturem. Śpię w czapce, jeśli jest zimno to też w jedwabnej chustce, aczkolwiek włosów w takich warunkach nie myję, wtedy robię to rano i wysychają w dzień (pod czapką). W rzeczy samej mokre włosy w kapturze to zły pomysł, podobnie brudne i tłuste. Spanie w namiocie z mokrymi włosami owocuje też wzmożoną kondensacją, ale czasami nie ma wyjścia, czasem można tak przemoknąć.

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź :)

      Usuń
  4. Chcesz powiedzieć, że jak kupiłem Małachowskiego III UL 500 za "miliony monet" jak dla mnie za śpiwór, to ten ich worek kompresyjny się nie nada i muszę jeszcze oddzielnie drybaga dokupić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Worek to tylko dodatek do spiwora. Nie wiem jaki dodaja w komplecie, ale jeszcze nie widzialam zeby jakakolwiek firma dodawala drybaga - czego osobiscie nie pojmuje. Jakos spiwor trzeba zabezpieczyc przed wilgocia, pogoda nie jest nigdy w 100% przewidywalna nawet na krotkich wycieczkach i predzej czy pozniej deszcz przyjdzie. Sam worek na smieci nie wystarcza, zawsze mi jakos w koncu puszczal i wole miec zabezpieczenie podwojne. Spiwor to jednak najwazniejsza rzecz.

      Usuń
    2. Bardziej mi chodziło o kompresję. Worek wodoodprny (nie wodoszczelny) mam, ale duzy - 30L. Zastanawiam sie jakby tak śpiwor do worka na smieci (nie bedzie scisniety), poza workiem materac i bielizne do spania i to wszystko do tego worka wodoodp.

      Usuń
    3. W sensie że worek na śmieci w drybagu zamiast odwrotnie? Powiem tak: potrzeba matką wynalazków. W zeszłym roku wędrowałam PCT z plastikowym ponchem zakładanym na cieknącą kurtkę. Jeśli coś działa to jest dozwolone :-) Co nie znaczy, że jest to najlepsze rozwiązanie.

      Usuń
    4. No też nie do końca, ale dzięki za odpowiedź. Chodziło mi tylko o to, czy worek od Małachowskiego nie będzie za mały i śpiwór za bardzo skompresowany, wobec czego zamiast dokupowania drybaga, wrzucić go w pachnący worek na śmieci (bo są i śmierdzące) :)) Na zasadzie, płacę dużo za spiwor, a dostaję za mały worek kopmpresyjny, jak to? :)) Jakoś sobie poradzę, pozdrawiam

      Usuń
    5. Z przyciasnym workiem od producenta zetknąłem się przy pierwszym puchowcu. Na wyrażone wątpliwości odpowiedzieli, że tak ma być i się nie znam. W życiu tak nie zmarzłem jak podczas nocy na mongolskich stepach w puchowym śpiworze od cumulusa, w połowie lipca.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń